692568
Tokowania ciąg dalszy - Jacek Fedorowicz, Gazeta Wyborcza
Jacek Fedorowicz 11-07-2003 03:00fot. PAT PAT
Kiedy lat temu kilka powstało radio TOK FM, bardzo się ucieszyłem, bo lubię, gdy radio do mnie gada, nie ograniczając się do grania. Szybko jednak zrezygnowałem z usług tej stacji.
Absolutnie nie odpowiadała mi bowiem koncepcja ogólna, która zakładała, że ogromna ilość czasu musi być poświęcona na "kontakt ze słuchaczem" sprowadzający się do tego, że kto tylko zadzwonił do radia, był natychmiast wpuszczany na antenę - by pleść głupstwa. Oczywiście, nie każdy, komu udostępniony zostaje mikrofon, zaczyna od razu pleść głupstwa. Zdarzają się mówcy wspaniali, mądrzy, interesujący. Niestety, statystyczna prawidłowość jest taka, że nie stanowią oni liczącego się odsetka przemawiających i w takich sytuacjach występują na antenie w ilościach śladowych.
Zawsze lubiłem przebywać w towarzystwie mądrzejszych od siebie, a przynajmniej słuchać, co mówią, i myślę, że na tym głównie polega edukacja. Słuchanie głupszych daje niewiele, a może nawet i odbiera. Dobrze, że TOK FM to zrozumiał, zmienił formułę i dziś sadza przed mikrofonem fachowców.
Początkowe zachłyśnięcie się "autentycznym człowiekiem z ulicy" było zrozumiałe. Po latach paranoidalnej cenzury musiało nastąpić urzeczenie całkowitą swobodą wypowiedzi i chyba wszystkie media przez to przechodziły. Przypomnę choćby program telewizyjny "Otwarte studio" nadawany tuż po upadku socjalizmu. Rychło się okazało, że formuła studia naprawdę otwartego dla wszystkich jest na dłuższą metę niemożliwa, bo zawsze w gronie zabierających głos znajdzie się co najmniej trzech wynalazców perpetuum mobile, dwóch konstruktorów urządzenia zmieniającego wodę w benzynę lotniczą za darmo, kilku zwykłych idiotów i kilku śmiertelnie nudnych, ale za to gadatliwych. Podobnie było z radiem. Przez pewien czas to ciekawiło, ale dość szybko przestało. Kolejny słuchacz wpuszczony na antenę w celu mówienia głupstw mógł cieszyć tylko tego słuchacza. Ewentualnie jego najbliższą rodzinę. Dla pozostałych był nie do zniesienia.
Dodajmy, że obok słuchaczy, którzy lubią słuchać mądrzejszych od siebie, istnieją też tacy, którzy jak ryba w wodzie czują się, słuchając równych sobie lub głupszych. Tacy mają do dyspozycji inne Radio i mogą go słuchać, mamy demokrację, a co za tym idzie - wolny wybór: każdy może utwierdzać się w swym głupstwie, jeśli tylko zechce.
Tekst oryginalny pod adresem: http://www2.gazeta.pl/telewizja/1,34809,1565815.html
2003-07-11
powrót ::