692568
Joanna Grochowska polemizuje z tekstem z Press
Format Zarząd
W ostatnim (6-tym) numerze pisma Press, ukazał się artykuł Pani Beaty Goczał pt. Format Trójka. Zajmuje dwie strony, z pozoru wyczerpuje temat, lecz niestety jest powierzchowny, mało rzetelny, a od pierwszych zdań mniej lub bardziej mija się z prawdą.
I tak: nie od ponad roku kierownictwo Programu III PR zapowiadało zmiany programowe, a od trzech lat. Autor pomysłu reformy i formatowania tej stacji, E. Smolar, ówczesny wiceprezes ds. programowych Zarządu PR, wywierał nacisk na kierunek zmian programowych od chwili powołania P. Kaczkowskiego na funkcję dyrektora. Po dwóch latach dyrektor Programu III został 20.06.2000 roku odwołany, pod pretekstem spadku słuchalności (którego przyczyną było przeniesienie emisji z niskiego w górny UKF).
A trzy lata to wystarczająco dużo, by:
zauważyć zamianę Programu III na TrUjkę;
by zniechęcić słuchaczy, których IQ powyżej 100, nie zadowala obecny format tej stacji;
by nowi młodzi słuchacze nie wiedzieli NIC o kiedyś kultowej antenie;
by zburzyć do fundamentów ponad 30 lat tworzone radio.
Dalej: słuchalność nie ma tendencji wzrostowej, a jedynie utrzymuje się na poziomie roku ubiegłego, co podkreśliła dyrektor badań radiowych SMG/KRC A. Romaniuk (Newsweek 25/2003), bowiem po gwałtownym spadku słuchalności w 2002 roku, do 4,2%, aktualnie wzrosła tylko do poziomu z okresu gdy W. Laskowski przejmował antenę po M. Olszańskim, a M. Olszański po P. Kaczkowskim (przy założeniu spójności stosowanych przez SMG/KRC metodologii, bo w świetle badań OBOP słuchalność za P. Kaczkowskiego wynosiła ponad 13%, wedle SMK/KRC 5,5%).
Fakty natomiast są takie: w pierwszym roku zmian Zarząd PR, Rada Nadzorcza i dyrekcja TrUjki, anektując słowo target (czytaj: grupa docelowa), uznała, że mają się nim stać młodzi ludzie, w wieku od 16 do 24 lat. Przypominam to, bo dokonano pewnego zabiegu, który dla słuchacza, który słupków słuchalności nie śledzi, jest niezauważalny. Badano także grupy wiekowe: 25-49 lat (tu słuchalność była najwyższa) i 50-75 lat. Młody target zainteresował się TrUjką, w pierwszych miesiącach reformy, po czym równie szybko odpłynął, wraz z częścią starych słuchaczy, obniżając gwałtownie słuchalność. Najwyższa nadal utrzymywała się w grupie 25-49 lat.
Obecnie ujawniono nowe dane i rzekomy wzrost do ponad 5% (w zależności od miesiąca 5,2 do 5,6%). Wyjaśnieniem jest jednak tylko sprytnie przesunięty wiek grupy docelowej na 24-45 lat, zmiana metodologii badań i stosowanie drogich, za to najmniej wiarygodnych badań fokusowych. A słuchacze pamiętają zapowiedzi W. Laskowskiego, który był programowo i moralnie gotowy na przekroczenie progu 30% słuchalności, choć satysfakcjonujący byłby dla nas poziom 10%(WM 16.03.2002). W chwili tych wieszczych deklaracji słuchalność oscylowała w granicach 4,2%-4,8%. Dziś władze Radia przyznają się już tylko do oczekiwań na poziomie 8%, a należy sądzić, że 5%-towy wzrost uznają za ogromny sukces tria Laskowski-Fijałkowski-Banach.
Dalej: stwierdzenie W. Laskowskiego, że Program III był adresowany do wszystkich, czyli do nikogo jest pospolitym bluźnierstwem, bowiem był to program podzielony na bloki informacyjne, publicystyczne, kulturalne, rozrywkowe i muzyczne z szerokim spectrum tematycznym, prowadzone przez wybitne osobowości dziennikarskie, w którym każdy słuchacz znajdował coś dla siebie, a co zastąpiono całodzienną papką ble - ble - muzyczka z playlisty, niezależnie od dnia, tygodnia, miesiąca i roku.
Osobowości trójkowe zastąpili młodzieńcy przejęci z małych stacji komercyjnych, których największym atutem jest uroda i równie urodziwe antenowe lalki Barbie. Ów szumofonowy ciąg słowno - muzyczny, jest realizacją słynnej tezy E. Smolara, że słuchacz nie skupia uwagi dłużej niż 2-3 minuty, a radio ma być przyjazne słuchaczowi. Ocalałe audycje autorskie zepchnięte w porę dla nietoperzy (od 24.00), wraz z powyższą tezą sprawiają, że polskie radio publiczne przeżywa największy kryzys od chwili powołania go do życia.
Bluźniercze są też słowa: żądanie zachowania dotychczasowego kształtu Trójki to tak, jak żądanie od telewizyjnych Wiadomości, by nadawały informacje tak, jak za czasów Dziennika Telewizyjnego. Tymczasem to nie kto inny, ale P. Kaczkowski wprowadził nowoczesną, krótką i szybką formę prezentowania wiadomości, opartą na Headline news. A kiedy W. Laskowski przekonuje, że obecna TrUjka, daje słuchaczom więcej publicystyki (sic!), audycji kulturalnych (sic!) i więcej gatunków muzyki (sic!), wymieniając wśród rzekomo prezentowanych także muzykę poważną, która z anteny zniknęła ponad dwa lata temu, mówi chyba o zupełnie innym programie. Np. więcej audycji kulturalnych, to likwidacja godzinnej Książki tygodnia, na rzecz kilkuminutowego pure-nonsensownego gniota Przychodzi Sławoń do księgarza. Przykłady można mnożyć.
Dalej: slogan reklamowy Wrzuć Trójkę, nie był wcale sloganem całej Trójki, a tytułem znakomitego, a skasowanego piątkowego magazynu motoryzacyjnego M. Nurkiewicz. Słowa A. Fijałkowskiego, że obecne hasło Trójka i usłyszysz więcej - odzwierciedla to, jakie radio chcemy robić i jak się pozycjonujemy, pozycjonuje je wśród pobożnych życzeń, bowiem do czerwca 2000 roku z Programu III słyszało się nieporównywalnie więcej.
Dalej: władze radia zmieniają zdanie, jak dama rękawiczki. Okazuje się, że Zarząd P.R. nie wymaga już,by zmiany programowe miały odzwierciedlenie w słupkach słuchalności (a dokładnie o to w zapowiedziach reform chodziło i za to odwołano ostatniego dyrektora Programu III), czy przychodach z reklam. W. Laskowski osiągnął ledwie 15-sto procentowy wzrost dochodów z reklam i jest mu to poczytywane za sukces, a za 76,4% procentowy wzrost dochodów z reklam P. Kaczkowski został odwołany (GW z 24.07.2000). Obecny prezes teoretyzuje, że jeśli nie uda się osiągnąć przez W. Laskowskiego 8% słuchalności może zostać wymieniona dyrekcja Programu III (!), ale natychmiast usprawiedliwia, że nie można wyznaczać sztucznych granic. Konsekwencji na lekarstwo.
Dalej: formatowanie Trójki było nadrzędnym i niemal schizofrenicznym celem E. Smolara, (który nadal nie widzi w eterze miejsca na inne radio niż "sformatowane" - vide konferencja mediów w Krakowie 23 maja 2003)do czego przystąpiono z mocą i pomocą specjalisty od dzieci trudnych M. Olszańskiego. Zaprzeczanie temu jest wyjątkową arogancją (patrz stanowisko Zarządu PR, Rzeczpospolita 6.07.2001, wywiad A. Dragan z E. Smolarem ). A mętna strategia, że TrUjka to ma być radio muzyczno - informacyjno - rozrywkowe, można podsumować tylko w jeden sposób: TO BYŁO radio muzyczno - informacyjno - rozrywkowe.
Dalej: wprawdzie brokerzy reklam mają rację, ale rację mają przede wszystkim starzy słuchacze, którzy czarno na białym wyłuskują wszystkie niekonsekwencje i słabości reformy oraz jej skutki, broniąc tym samym zapisanej ustawowo kulturotwórczej misji radia publicznego.
Dalej: Trójka nigdy nie była niszowa, to kolejna bzdura głoszona przez E. Smolara, który nie odróżnia niszy od elity. Program III PR był programem elitarnym i takim winien pozostać, tymbardziej, że jest opłacany z kieszeni tejże elity.
Natomiast włodarze Polskiego Radia jeśli chcą eksperymentować, niech inwestują środki własne w zakup komercyjnej stacji, za którą ponosiliby odpowiedzialność finansową. Dopóki u steru mediów publicznych będą Swawolni Dyziowie z rad nadzorczych
i dopóki pieniądze z abonamentu nie będą finansami publicznymi, czyli nie będą podlegać dyscyplinie budżetowej, szans na rację słuchacze nie mają, a nadal cieszyć się będą tylko ostentacyjnym lekceważeniem.
Dalej: TrUjka wcale już nie bazuje na nazwiskach związanych z radiem w takim stopniu, jak było to jeszcze dwa lata temu. Sam M. Niedźwiecki nie zapełni luk po W. Ossowskim, S. Kasprzyku, K. Pacudzie, M. Wierniku, P. Sztompke i innych, tak jak nigdy Markomania nie zastąpi sobotniego muzycznego Zapraszamy do Trójki P. Kaczkowskiego.
Dalej: to nieprawda, że radio nie kształtuje gustów, a czymże, jak nie obroną gustów słuchaczy jest trwający trzy lata protest? A czymże innym jak nie małpowaniem merkantylnego bezguścia telewizyjnego jest reforma radia? Skoro Program III w czerwcu 2000 roku miał wyższą słuchalność niż dziś i kilkakroć większe dochody z reklam niż obecnie, wypełniał ustawową misję, kształtował gusty, po co go było komercyjnie unifikować? Program III stracił tożsamość, misja jest iluzją, wielu wspaniałych dziennikarzy odesłano na zieloną trawkę, pozbawiając młodych i zdolnych obcowania na poziomie mistrz - uczeń. Nic więc dziwnego, że nie udało się jeszcze wykreować nikogo na miarę tych znanych, jak Wojciech Mann czy Piotr Kaczkowski I nie uda się. Artyści rodzą się raz na sto lat. Doprowadzono bowiem do sytuacji, kiedy młodzi ludzie, rozpoczynający swą radiową edukację, w ogóle nie mają pojęcia JAKIM radiem był Program III. (bo ci, co wiedzą
i mogliby tą wiedzę przekazać nie mają głosu).
Tylko komu to przeszkadzało?
Szkoda, że Autorka pisząc tak duży tekst nie zapoznała się z materiałami z całego okresu przemian i nie zechciała porównać wypowiedzi tych samych osób, na ten sam - poruszany tu przez siebie - temat.
Joanna Grochowska
Tekst jest odpowiedzią na artykuł w Press, nr 6/2003
W ostatnim (6-tym) numerze pisma Press, ukazał się artykuł Pani Beaty Goczał pt. Format Trójka. Zajmuje dwie strony, z pozoru wyczerpuje temat, lecz niestety jest powierzchowny, mało rzetelny, a od pierwszych zdań mniej lub bardziej mija się z prawdą.
I tak: nie od ponad roku kierownictwo Programu III PR zapowiadało zmiany programowe, a od trzech lat. Autor pomysłu reformy i formatowania tej stacji, E. Smolar, ówczesny wiceprezes ds. programowych Zarządu PR, wywierał nacisk na kierunek zmian programowych od chwili powołania P. Kaczkowskiego na funkcję dyrektora. Po dwóch latach dyrektor Programu III został 20.06.2000 roku odwołany, pod pretekstem spadku słuchalności (którego przyczyną było przeniesienie emisji z niskiego w górny UKF).
A trzy lata to wystarczająco dużo, by:
zauważyć zamianę Programu III na TrUjkę;
by zniechęcić słuchaczy, których IQ powyżej 100, nie zadowala obecny format tej stacji;
by nowi młodzi słuchacze nie wiedzieli NIC o kiedyś kultowej antenie;
by zburzyć do fundamentów ponad 30 lat tworzone radio.
Dalej: słuchalność nie ma tendencji wzrostowej, a jedynie utrzymuje się na poziomie roku ubiegłego, co podkreśliła dyrektor badań radiowych SMG/KRC A. Romaniuk (Newsweek 25/2003), bowiem po gwałtownym spadku słuchalności w 2002 roku, do 4,2%, aktualnie wzrosła tylko do poziomu z okresu gdy W. Laskowski przejmował antenę po M. Olszańskim, a M. Olszański po P. Kaczkowskim (przy założeniu spójności stosowanych przez SMG/KRC metodologii, bo w świetle badań OBOP słuchalność za P. Kaczkowskiego wynosiła ponad 13%, wedle SMK/KRC 5,5%).
Fakty natomiast są takie: w pierwszym roku zmian Zarząd PR, Rada Nadzorcza i dyrekcja TrUjki, anektując słowo target (czytaj: grupa docelowa), uznała, że mają się nim stać młodzi ludzie, w wieku od 16 do 24 lat. Przypominam to, bo dokonano pewnego zabiegu, który dla słuchacza, który słupków słuchalności nie śledzi, jest niezauważalny. Badano także grupy wiekowe: 25-49 lat (tu słuchalność była najwyższa) i 50-75 lat. Młody target zainteresował się TrUjką, w pierwszych miesiącach reformy, po czym równie szybko odpłynął, wraz z częścią starych słuchaczy, obniżając gwałtownie słuchalność. Najwyższa nadal utrzymywała się w grupie 25-49 lat.
Obecnie ujawniono nowe dane i rzekomy wzrost do ponad 5% (w zależności od miesiąca 5,2 do 5,6%). Wyjaśnieniem jest jednak tylko sprytnie przesunięty wiek grupy docelowej na 24-45 lat, zmiana metodologii badań i stosowanie drogich, za to najmniej wiarygodnych badań fokusowych. A słuchacze pamiętają zapowiedzi W. Laskowskiego, który był programowo i moralnie gotowy na przekroczenie progu 30% słuchalności, choć satysfakcjonujący byłby dla nas poziom 10%(WM 16.03.2002). W chwili tych wieszczych deklaracji słuchalność oscylowała w granicach 4,2%-4,8%. Dziś władze Radia przyznają się już tylko do oczekiwań na poziomie 8%, a należy sądzić, że 5%-towy wzrost uznają za ogromny sukces tria Laskowski-Fijałkowski-Banach.
Dalej: stwierdzenie W. Laskowskiego, że Program III był adresowany do wszystkich, czyli do nikogo jest pospolitym bluźnierstwem, bowiem był to program podzielony na bloki informacyjne, publicystyczne, kulturalne, rozrywkowe i muzyczne z szerokim spectrum tematycznym, prowadzone przez wybitne osobowości dziennikarskie, w którym każdy słuchacz znajdował coś dla siebie, a co zastąpiono całodzienną papką ble - ble - muzyczka z playlisty, niezależnie od dnia, tygodnia, miesiąca i roku.
Osobowości trójkowe zastąpili młodzieńcy przejęci z małych stacji komercyjnych, których największym atutem jest uroda i równie urodziwe antenowe lalki Barbie. Ów szumofonowy ciąg słowno - muzyczny, jest realizacją słynnej tezy E. Smolara, że słuchacz nie skupia uwagi dłużej niż 2-3 minuty, a radio ma być przyjazne słuchaczowi. Ocalałe audycje autorskie zepchnięte w porę dla nietoperzy (od 24.00), wraz z powyższą tezą sprawiają, że polskie radio publiczne przeżywa największy kryzys od chwili powołania go do życia.
Bluźniercze są też słowa: żądanie zachowania dotychczasowego kształtu Trójki to tak, jak żądanie od telewizyjnych Wiadomości, by nadawały informacje tak, jak za czasów Dziennika Telewizyjnego. Tymczasem to nie kto inny, ale P. Kaczkowski wprowadził nowoczesną, krótką i szybką formę prezentowania wiadomości, opartą na Headline news. A kiedy W. Laskowski przekonuje, że obecna TrUjka, daje słuchaczom więcej publicystyki (sic!), audycji kulturalnych (sic!) i więcej gatunków muzyki (sic!), wymieniając wśród rzekomo prezentowanych także muzykę poważną, która z anteny zniknęła ponad dwa lata temu, mówi chyba o zupełnie innym programie. Np. więcej audycji kulturalnych, to likwidacja godzinnej Książki tygodnia, na rzecz kilkuminutowego pure-nonsensownego gniota Przychodzi Sławoń do księgarza. Przykłady można mnożyć.
Dalej: slogan reklamowy Wrzuć Trójkę, nie był wcale sloganem całej Trójki, a tytułem znakomitego, a skasowanego piątkowego magazynu motoryzacyjnego M. Nurkiewicz. Słowa A. Fijałkowskiego, że obecne hasło Trójka i usłyszysz więcej - odzwierciedla to, jakie radio chcemy robić i jak się pozycjonujemy, pozycjonuje je wśród pobożnych życzeń, bowiem do czerwca 2000 roku z Programu III słyszało się nieporównywalnie więcej.
Dalej: władze radia zmieniają zdanie, jak dama rękawiczki. Okazuje się, że Zarząd P.R. nie wymaga już,by zmiany programowe miały odzwierciedlenie w słupkach słuchalności (a dokładnie o to w zapowiedziach reform chodziło i za to odwołano ostatniego dyrektora Programu III), czy przychodach z reklam. W. Laskowski osiągnął ledwie 15-sto procentowy wzrost dochodów z reklam i jest mu to poczytywane za sukces, a za 76,4% procentowy wzrost dochodów z reklam P. Kaczkowski został odwołany (GW z 24.07.2000). Obecny prezes teoretyzuje, że jeśli nie uda się osiągnąć przez W. Laskowskiego 8% słuchalności może zostać wymieniona dyrekcja Programu III (!), ale natychmiast usprawiedliwia, że nie można wyznaczać sztucznych granic. Konsekwencji na lekarstwo.
Dalej: formatowanie Trójki było nadrzędnym i niemal schizofrenicznym celem E. Smolara, (który nadal nie widzi w eterze miejsca na inne radio niż "sformatowane" - vide konferencja mediów w Krakowie 23 maja 2003)do czego przystąpiono z mocą i pomocą specjalisty od dzieci trudnych M. Olszańskiego. Zaprzeczanie temu jest wyjątkową arogancją (patrz stanowisko Zarządu PR, Rzeczpospolita 6.07.2001, wywiad A. Dragan z E. Smolarem ). A mętna strategia, że TrUjka to ma być radio muzyczno - informacyjno - rozrywkowe, można podsumować tylko w jeden sposób: TO BYŁO radio muzyczno - informacyjno - rozrywkowe.
Dalej: wprawdzie brokerzy reklam mają rację, ale rację mają przede wszystkim starzy słuchacze, którzy czarno na białym wyłuskują wszystkie niekonsekwencje i słabości reformy oraz jej skutki, broniąc tym samym zapisanej ustawowo kulturotwórczej misji radia publicznego.
Dalej: Trójka nigdy nie była niszowa, to kolejna bzdura głoszona przez E. Smolara, który nie odróżnia niszy od elity. Program III PR był programem elitarnym i takim winien pozostać, tymbardziej, że jest opłacany z kieszeni tejże elity.
Natomiast włodarze Polskiego Radia jeśli chcą eksperymentować, niech inwestują środki własne w zakup komercyjnej stacji, za którą ponosiliby odpowiedzialność finansową. Dopóki u steru mediów publicznych będą Swawolni Dyziowie z rad nadzorczych
i dopóki pieniądze z abonamentu nie będą finansami publicznymi, czyli nie będą podlegać dyscyplinie budżetowej, szans na rację słuchacze nie mają, a nadal cieszyć się będą tylko ostentacyjnym lekceważeniem.
Dalej: TrUjka wcale już nie bazuje na nazwiskach związanych z radiem w takim stopniu, jak było to jeszcze dwa lata temu. Sam M. Niedźwiecki nie zapełni luk po W. Ossowskim, S. Kasprzyku, K. Pacudzie, M. Wierniku, P. Sztompke i innych, tak jak nigdy Markomania nie zastąpi sobotniego muzycznego Zapraszamy do Trójki P. Kaczkowskiego.
Dalej: to nieprawda, że radio nie kształtuje gustów, a czymże, jak nie obroną gustów słuchaczy jest trwający trzy lata protest? A czymże innym jak nie małpowaniem merkantylnego bezguścia telewizyjnego jest reforma radia? Skoro Program III w czerwcu 2000 roku miał wyższą słuchalność niż dziś i kilkakroć większe dochody z reklam niż obecnie, wypełniał ustawową misję, kształtował gusty, po co go było komercyjnie unifikować? Program III stracił tożsamość, misja jest iluzją, wielu wspaniałych dziennikarzy odesłano na zieloną trawkę, pozbawiając młodych i zdolnych obcowania na poziomie mistrz - uczeń. Nic więc dziwnego, że nie udało się jeszcze wykreować nikogo na miarę tych znanych, jak Wojciech Mann czy Piotr Kaczkowski I nie uda się. Artyści rodzą się raz na sto lat. Doprowadzono bowiem do sytuacji, kiedy młodzi ludzie, rozpoczynający swą radiową edukację, w ogóle nie mają pojęcia JAKIM radiem był Program III. (bo ci, co wiedzą
i mogliby tą wiedzę przekazać nie mają głosu).
Tylko komu to przeszkadzało?
Szkoda, że Autorka pisząc tak duży tekst nie zapoznała się z materiałami z całego okresu przemian i nie zechciała porównać wypowiedzi tych samych osób, na ten sam - poruszany tu przez siebie - temat.
Joanna Grochowska
Tekst jest odpowiedzią na artykuł w Press, nr 6/2003
powrót ::