692569
Gwiazdy nocą - tygodnik Polityka, nr 27/2000, 1 lipca 2000
Media: Nowy szef radiowej Trójki zapowiada zasadnicze zmiany programowe
Program III Polskiego Radia ma w najbliższym czasie mocno zmienić swoje oblicze. Na razie ma nowego szefa. Na miejsce legendarnego prezentera muzycznego Piotra Kaczkowskiego dyrektorem został Michał Olszański, dotychczasowy kierownik działu sportowego Trójki. Program III ma być odtąd skierowany do znacznie młodszych słuchaczy, ma się zbliżyć w swoim wizerunku do największych komercyjnych stacji, bardziej odpowiadać wymaganiom reklamodawców. Oznacza to, że jedna z ostatnich instytucji kulturalnych, a tak można publiczną Trójkę traktować, ma ulec regułom wolnego rynku i odpowiedzieć na masowe upodobania.
Wiceprezes Polskiego Radia SA do spraw programowych Eugeniusz Smolar podkreśla, że rozmowy na temat zmian na Myśliwieckiej były prowadzone już od dwóch lat. - Trójka nie ma doprecyzowanego profilu - mówi Smolar - składa się z wielu autorskich audycji, którym brakuje wspólnego sposobu prowadzenia, charakterystycznego języka, który pozwalałby rozpoznawać stację już w chwilę po jej włączeniu. Smolar uważa, że muzyka w Trójce jest eklektyczna, zbyt poddana indywidualnym gustom prezenterów. Twierdzi, że tak się dzisiaj nie robi profesjonalnego radia.
Zarząd Radia ma kłopot z umieszczeniem Trójki na mapie publicznych rozgłośni. Jeśli Jedynka ma być programem informacyjno-poradniczym, Dwójka - literackim z muzyką poważną, Bis - edukacyjnym, to czym powinna być Trójka? Zarząd upowszechnia dane o popularności stacji - według pracowni SMG/KRC słuchalność Trójki zmniejszyła się z 9 proc. w styczniu 1998 r. do 5,8 proc. w kwietniu 2000 r., przy ok. 24 proc. radia Zet oraz około 27 proc. RMF. Także struktura wiekowa słuchaczy układa się dla Programu III - zdaniem zarządu - niekorzystnie: Zetka i RMF zdecydowanie najwięcej sympatyków mają wśród ludzi w wieku 15-19 lat, a Trójka może najbardziej liczyć na starsze audytorium - 35-55 lat. - Zgłaszaliśmy nasze wątpliwości dyrekcji stacji - mówi wiceprezes Smolar - ale nie otrzymywaliśmy zadowalającej odpowiedzi. A tymczasem z Trójki, z uwagi na niskie zarobki, odchodzą młodzi ludzie. Dyrektorzy byli zajęci swoimi autorskimi audycjami. Nie mogliśmy pozwolić na wymarcie programu i jego słuchaczy.
Zdymisjonowany właśnie dyrektor Trójki Piotr Kaczkowski decyzję zarządu przyjmuje ze spokojem, dobrze znanym z anteny wszystkim słuchaczom jego audycji. - Zarząd ma prawo powierzyć funkcję swojemu pracownikowi, ma też prawo ją odebrać. Kaczkowski mówi, że szefostwo PR SA postawiło kierownictwu stacji trudne - biorąc pod uwagę inteligencką tradycję Trójki - warunki. Kaczkowski nie chciał ponadto, aby Trójka upodobniła się do innych stacji bez tożsamości, zgodnie z zaleceniami pozbyła się osobowości i grała "sieczkę z komputera". -Trójka to niepowtarzalny znak firmowy, błędem byłoby dalsze planowe pozbywanie się dotychczasowych słuchaczy; nasza stacja nigdy nie będzie miała charakteru komercyjnego, to radio publiczne - twierdzi Kaczkowski.
W tle konfliktu pojawia się polityka. W zespole stacji można usłyszeć opinię, że naciski na zmianę formuły Trójki nasiliły się po tym, jak rozgłośnia szczególnie dokładnie przedstawiła sprawę wysokich odpraw dla byłych peeselowskich członków zarządu publicznego radia. Mówi się także o osobistej animozji, jaka dzieli wiceprezesa Smolara i byłego dyrektora Kaczkowskiego, o tym, że mają zupełnie różne wizje radia. Pojawia się sugestia o istnieniu listy "niereformowalnych" pracowników do zwolnienia. Krążą też alternatywne dane o słuchalności, z których wynika, że nie jest z Trójką tak źle, że ma teraz około 13,5 proc. zwolenników.
Zarząd postawił jednak na swoją diagnozę. Kaczkowskiemu zarzucił, iż nie wykazuje woli zmian w stacji, że nie potrafi stworzyć nowej koncepcji. Wytyczne zarządu ma teraz realizować Michał Olszański. Będą mu w tym pomagać wicedyrektorzy: Krystyna Kanofnik, wcześniej w Radiu dla Ciebie, oraz Bogumił Husejnow, niegdyś pracownik Programu III, ostatnio "Sygnałów Dnia", audycji wysoko ocenianej przez zarząd PR. Na wypracowanie pierwszych innowacji mają najbliższe dwa miesiące. - Najwięcej zmian będzie w paśmie dziennym, między godziną szóstą a dziewiętnastą - mówi nowy dyrektor Michał Olszański. - W tym czasie audycje godzinne, jakie istnieją do tej pory, nie mają racji bytu. "Puls Trójki" to dobry program, ale czy musi trwać ponad trzy kwadranse, czy "Powtórka z rozrywki" nie może iść rano? Gwiazdy natomiast ze swoimi autorskimi audycjami przeniosą się do pasma wieczornego i nocnego. Kilkugodzinnymi odcinkami programu mają się zajmować przypisani do nich prezenterzy. Reporterskie newsy, które do tej pory emitowano w audycji "Zapraszamy do Trójki", teraz mają "wchodzić" przez cały dzień. Program w nowej ramówce ma być szczegółowo sformatowany, czyli podzielony na standardowe cząstki, a muzyka ujednolicona w kierunku tzw. środka. Przy takich założeniach, zresztą bliźniaczo podobnych do tych, jakie zastosowano w dużych stacjach komercyjnych, istnieje niebezpieczeństwo, że wartościowe, większe formy publicystyczne, w tym polityczne, wykażą tendencję do skracania, a mniejsze - do znikania. Olszański dostrzega takie zagrożenie.
- Trzeba pilnować publicystyki. Zapewniam, że choć będzie nieco rozrzedzona, to najważniejsze pozycje zachowamy.
"Rozrzedzanie" to los wszystkich stacji komercyjnych. Reklamodawcy wymagają od nadawców szybko prowadzonego programu, podzielonego na wiele małych cząstek, między które można upychać bloki reklamowe. Godzinna audycja poświęcona np. piosence francuskiej to - w takiej optyce - czas zmarnowany. Trudno się dziwić zarządowi PR, że niepokoi go kilkakrotna rynkowa przewaga komercyjnych stacji nad publiczną Trójką, która w końcu nie jest rozgłośnią niszową i każdy może być jej słuchaczem. Niemniej Trójka to produkt markowy, niełatwo poddający się zbyt radykalnym zmianom. Od wyczucia nowego kierownictwa Trójki będzie zależeć, czy po wakacjach nie zaczniemy mylić tej stacji z wieloma innymi.
Oryginalny tekst do znalezienia na stronach "Polityki"
Program III Polskiego Radia ma w najbliższym czasie mocno zmienić swoje oblicze. Na razie ma nowego szefa. Na miejsce legendarnego prezentera muzycznego Piotra Kaczkowskiego dyrektorem został Michał Olszański, dotychczasowy kierownik działu sportowego Trójki. Program III ma być odtąd skierowany do znacznie młodszych słuchaczy, ma się zbliżyć w swoim wizerunku do największych komercyjnych stacji, bardziej odpowiadać wymaganiom reklamodawców. Oznacza to, że jedna z ostatnich instytucji kulturalnych, a tak można publiczną Trójkę traktować, ma ulec regułom wolnego rynku i odpowiedzieć na masowe upodobania.
Wiceprezes Polskiego Radia SA do spraw programowych Eugeniusz Smolar podkreśla, że rozmowy na temat zmian na Myśliwieckiej były prowadzone już od dwóch lat. - Trójka nie ma doprecyzowanego profilu - mówi Smolar - składa się z wielu autorskich audycji, którym brakuje wspólnego sposobu prowadzenia, charakterystycznego języka, który pozwalałby rozpoznawać stację już w chwilę po jej włączeniu. Smolar uważa, że muzyka w Trójce jest eklektyczna, zbyt poddana indywidualnym gustom prezenterów. Twierdzi, że tak się dzisiaj nie robi profesjonalnego radia.
Zarząd Radia ma kłopot z umieszczeniem Trójki na mapie publicznych rozgłośni. Jeśli Jedynka ma być programem informacyjno-poradniczym, Dwójka - literackim z muzyką poważną, Bis - edukacyjnym, to czym powinna być Trójka? Zarząd upowszechnia dane o popularności stacji - według pracowni SMG/KRC słuchalność Trójki zmniejszyła się z 9 proc. w styczniu 1998 r. do 5,8 proc. w kwietniu 2000 r., przy ok. 24 proc. radia Zet oraz około 27 proc. RMF. Także struktura wiekowa słuchaczy układa się dla Programu III - zdaniem zarządu - niekorzystnie: Zetka i RMF zdecydowanie najwięcej sympatyków mają wśród ludzi w wieku 15-19 lat, a Trójka może najbardziej liczyć na starsze audytorium - 35-55 lat. - Zgłaszaliśmy nasze wątpliwości dyrekcji stacji - mówi wiceprezes Smolar - ale nie otrzymywaliśmy zadowalającej odpowiedzi. A tymczasem z Trójki, z uwagi na niskie zarobki, odchodzą młodzi ludzie. Dyrektorzy byli zajęci swoimi autorskimi audycjami. Nie mogliśmy pozwolić na wymarcie programu i jego słuchaczy.
Zdymisjonowany właśnie dyrektor Trójki Piotr Kaczkowski decyzję zarządu przyjmuje ze spokojem, dobrze znanym z anteny wszystkim słuchaczom jego audycji. - Zarząd ma prawo powierzyć funkcję swojemu pracownikowi, ma też prawo ją odebrać. Kaczkowski mówi, że szefostwo PR SA postawiło kierownictwu stacji trudne - biorąc pod uwagę inteligencką tradycję Trójki - warunki. Kaczkowski nie chciał ponadto, aby Trójka upodobniła się do innych stacji bez tożsamości, zgodnie z zaleceniami pozbyła się osobowości i grała "sieczkę z komputera". -Trójka to niepowtarzalny znak firmowy, błędem byłoby dalsze planowe pozbywanie się dotychczasowych słuchaczy; nasza stacja nigdy nie będzie miała charakteru komercyjnego, to radio publiczne - twierdzi Kaczkowski.
W tle konfliktu pojawia się polityka. W zespole stacji można usłyszeć opinię, że naciski na zmianę formuły Trójki nasiliły się po tym, jak rozgłośnia szczególnie dokładnie przedstawiła sprawę wysokich odpraw dla byłych peeselowskich członków zarządu publicznego radia. Mówi się także o osobistej animozji, jaka dzieli wiceprezesa Smolara i byłego dyrektora Kaczkowskiego, o tym, że mają zupełnie różne wizje radia. Pojawia się sugestia o istnieniu listy "niereformowalnych" pracowników do zwolnienia. Krążą też alternatywne dane o słuchalności, z których wynika, że nie jest z Trójką tak źle, że ma teraz około 13,5 proc. zwolenników.
Zarząd postawił jednak na swoją diagnozę. Kaczkowskiemu zarzucił, iż nie wykazuje woli zmian w stacji, że nie potrafi stworzyć nowej koncepcji. Wytyczne zarządu ma teraz realizować Michał Olszański. Będą mu w tym pomagać wicedyrektorzy: Krystyna Kanofnik, wcześniej w Radiu dla Ciebie, oraz Bogumił Husejnow, niegdyś pracownik Programu III, ostatnio "Sygnałów Dnia", audycji wysoko ocenianej przez zarząd PR. Na wypracowanie pierwszych innowacji mają najbliższe dwa miesiące. - Najwięcej zmian będzie w paśmie dziennym, między godziną szóstą a dziewiętnastą - mówi nowy dyrektor Michał Olszański. - W tym czasie audycje godzinne, jakie istnieją do tej pory, nie mają racji bytu. "Puls Trójki" to dobry program, ale czy musi trwać ponad trzy kwadranse, czy "Powtórka z rozrywki" nie może iść rano? Gwiazdy natomiast ze swoimi autorskimi audycjami przeniosą się do pasma wieczornego i nocnego. Kilkugodzinnymi odcinkami programu mają się zajmować przypisani do nich prezenterzy. Reporterskie newsy, które do tej pory emitowano w audycji "Zapraszamy do Trójki", teraz mają "wchodzić" przez cały dzień. Program w nowej ramówce ma być szczegółowo sformatowany, czyli podzielony na standardowe cząstki, a muzyka ujednolicona w kierunku tzw. środka. Przy takich założeniach, zresztą bliźniaczo podobnych do tych, jakie zastosowano w dużych stacjach komercyjnych, istnieje niebezpieczeństwo, że wartościowe, większe formy publicystyczne, w tym polityczne, wykażą tendencję do skracania, a mniejsze - do znikania. Olszański dostrzega takie zagrożenie.
- Trzeba pilnować publicystyki. Zapewniam, że choć będzie nieco rozrzedzona, to najważniejsze pozycje zachowamy.
"Rozrzedzanie" to los wszystkich stacji komercyjnych. Reklamodawcy wymagają od nadawców szybko prowadzonego programu, podzielonego na wiele małych cząstek, między które można upychać bloki reklamowe. Godzinna audycja poświęcona np. piosence francuskiej to - w takiej optyce - czas zmarnowany. Trudno się dziwić zarządowi PR, że niepokoi go kilkakrotna rynkowa przewaga komercyjnych stacji nad publiczną Trójką, która w końcu nie jest rozgłośnią niszową i każdy może być jej słuchaczem. Niemniej Trójka to produkt markowy, niełatwo poddający się zbyt radykalnym zmianom. Od wyczucia nowego kierownictwa Trójki będzie zależeć, czy po wakacjach nie zaczniemy mylić tej stacji z wieloma innymi.
Oryginalny tekst do znalezienia na stronach "Polityki"
powrót ::