692575

Subskrypcj@

Chcesz otrzymywać powia- domienia o nowościach?

na forum

vangis:

Ja posiadam kilka list z 1992 (np. 525) mam też nagrane 800 wydanie z Piotrem Kaczkowskim (pamiętne kubeczki z wkładką które rozdawał pan Piotr) a Wy ?

forum.gazeta.pl:

Serdecznie zapraszamy do dyskusji na temat wad i zalet trUjki na forum: Jedyne normalne forum poświęcone trUjce. Tylko u nas merytoryczne dyskusje o wadach i zaletach trUjki i całkowity brak spamerów. Na tym forum od dawna są pustki i nic się nie dzieje (zostali tylko spamerzy, którzy od czasu do czasu nasrają jakimś kałem), tu nie ma już żadnych perspektyw, ...

forum.gazeta.pl:

Witam. Poważne i merytoryczne rozmowy o trUjce toczą się na tym (bardzo znienawidzonym przez Stefana) forum: Zapraszamy! Nasze forum żyje i ma się dobrze, a to forum już od dawna jest umarłe. Morgotroth, proszę nie próbować reanimować tego forum, to się już nie uda, naprawdę. Większość forumowiczów już dawno stąd odeszła i nigdy nie wróci. Teraz to już tylko jacyś ...

morgoroth:

I na tym polega problem tego forum. Człowiek chce dodać komentarz na temat naszego radia i dostaje odpowiedź "Litwo ojczyzno moja", a ktoś wkleja tu takie głupoty. Mam sygnał od kilku osób, że nie mogą dodawać komentarzy. A problemy z Trójką są i warto byłoby pogadać. Nie na forum Trójki, ale właśnie tutaj.

Piotr Z.:

Cześć. Jestem Piotr, Mam 24 lata, jestem mondry, kulturalny, z poczóciem humoru, z wyższym wykrztałceniem, bez nałoguw, nie pije i nie pale, lubie czytać ksionszki i czasopisma, słuchać dobrom muzyke, pozatym chodze tesz do teatru i do filcharmoni, bardzo chciał bym poznać jakomś fajnom mondrom dziewczyne, ktura się nie szlaja nocom po mieście, nie puszcza z byle kim, nie upija, ma ambitne ...

Blues po polsku - Tygodnik Powszechny, nr 51-52, 21 grudnia 2003

Blues w Polsce to nie tylko muzycy i muzyka. To także ludzie, którzy chcą bluesa słuchać. A ci nie mają łatwego życia.

Blues to korzenie, wszystko inne to tylko owoce. (Willie Dixon)

Płyty bluesowe są droższe niż te z muzyką pop (ceny pojedynczych albumów renomowanej wytwórni Telarc sięgają 80 zł), wybór tytułów jest mniejszy (polskie przedstawicielstwa fonograficznych gigantów nie włączają do krajowej dystrybucji nawet tytułów uhonorowanych prestiżowymi nagrodami Grammy i W.C. Handy´ego), a i liczba sklepów je sprzedających ograniczona.

Wielcy bluesa nie czują

Duże agencje koncertowe sporadycznie sprowadzają muzyków i zespoły grające bluesa, twierdząc, że to gatunek niszowy i zysku z niego nie będzie (kiedy parę lat temu firma Andrzeja Marca zorganizowała w Polsce trasę Johna Mayalla, było nie było jednego z najsławniejszych bluesmanów w historii, na krakowski koncert przyszło niewiele ponad dwie setki fanów - lecz może trzeba było pomyśleć o innej sali i lepszej reklamie?). Także popularne media uważają bluesa za gatunek niewarty prezentacji (liczą się wszak wykresy oglądalności i słuchalności). W TVP, mającej realizować tzw. misję, bluesa można usłyszeć najczęściej w postaci ścieżek dźwiękowych filmów fabularnych. Co najwyżej regionalna Trójka pokazuje reportaż z festiwalu Rawa Blues. Rodzynek, jakim była niedawna transmisja w TVP 2 koncertu jubileuszowego Tadeusza Nalepy, uchodzącego za "ojca rodzimego bluesa", służył głównie - tak z racji kiepskiej już formy artysty, jak i działań realizatorów - pokazaniu obecnych na widowni prezesa Roberta Kwiatkowskiego oraz marszałka Marka Borowskiego. W stacjach komercyjnych jest jeszcze gorzej.

Nieco lepiej jest w radiu: tu, o dziwo, więcej audycji bluesowych (lub okołobluesowych) nadają rozgłośnie komercyjne. Renomę zdobyły audycje Ryszarda Glogera w wielkopolskim radiu Merkury, cykle "Historia bluesem pisana" i "Gospel - muzyka czarnych" Andrzeja Matysika w śląskim radiu eM czy "Manjana" - program Wojciecha Manna i Jana Chojnackiego w sieci Agory. Ale i tu są kłopoty - i to nie ze strony nastawionych na zysk właścicieli rozgłośni, lecz... Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która nie przedłużyła ostatnio koncesji nadającemu bluesa Radiu Jazz i dopiero po interwencjach słuchaczy oraz mediów zmieniła decyzję.

Stacje publiczne - wzorem TVP - bluesa ignorują. Nawet "Trójka" przesunęła na późną noc praktycznie wszystkie programy poświęcone ambitniejszej muzyce - włącznie z prowadzonymi przez gwiazdy pokroju Wojciecha Manna. A to przecież właśnie "Trójka" historycznymi już audycjami Marii Jurkowskiej wiodła przed laty prym w popularyzacji gatunku.

Trudno jest też ze sponsorami. Przykład z lokalnego podwórka: ani Magistrat, ani żadna z krakowskich firm nie chciała wesprzeć Centrum Kultury "Dworek Białoprądnicki" w zorganizowaniu jubileuszu 25-lecia bluesowych inicjatyw w tym miejscu - a przecież w Dworku dojrzewało kilka miejscowych składów bluesowych, a cykliczne koncerty pod nazwą "Meeting On The Białucha River" zyskały w latach 80. rangę lokalnego wydarzenia (do legendy przeszedł choćby koncert Dżemu z Ryszardem Skibińskim i wykonany wtedy - ledwie kilkanaście tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego - "Blues Solidarności").

Rzadkością są takie instytucje jak Wielkopolski Bank Kredytowy, który od lat daje pieniądze na niektóre bluesowe festiwale, a sloganem reklamowym uczynił hasło "Bank, który czuje bluesa".

Subkultura bluesa

Paradoksalnie fakt, że dostęp do bluesa jest tak trudny, sprawił być może, że w Polsce wytworzył się rodzaj ruchu "ludzi bluesa". Lekceważeni entuzjaści zlekceważyli wielkie media i wzięli sprawę w swoje ręce.

Ireneusz Dudek corocznie organizuje Rawę Blues - najstarszy (tegoroczna edycja była już dwudziestą trzecią) rodzimy festiwal bluesowy. W 1992 r. na Rawę udało się po raz pierwszy zaprosić wykonawców z zagranicy. Potem dobra opinia o festiwalu stała się dodatkowym argumentem w negocjacjach z gwiazdami: w efekcie na scenie katowickiego Spodka wystąpili "królowa bluesa" Koko Taylor, Luther Allison, Magic Slim, Lonni Brooks czy Canned Heat. Równocześnie festiwal jest miejscem konkursu młodych wykonawców. Znamienne jednak, że w tym roku nawet Rawa musiała obyć się bez sponsorów: odbiło się to na cenie biletów, lecz szczęśliwie nie wpłynęło rażąco na frekwencję.

Międzynarodową renomę (a więc i zagranicznych gości) zyskują też powoli inne polskie festiwale: Olsztyńskie Noce Bluesowe, toruński Blues Meeting, "Blues Express" w Zakrzewie, białostocka "Jesień z bluesem" itd. Nad zalew Paprocany w Tychach na piąty już Festiwal im. Ryśka Riedla zjechało w sierpniu ponad 10 tys. słuchaczy (zwycięzcą konkursu została grupa Mojo Blues z... Białorusi).

Blues gości też w coraz większej liczbie klubów. Można go słuchać na żywo nie tylko w stolicy czy Trójmieście, ale i w mniejszych miastach, a nawet w pewnej wiosce. Bo oto pub Taj Mahal w Łaziskach koncerty bluesowe oferuje co tydzień - a więc częściej niż niektóre mieniące się bluesowymi lokale w Warszawie czy Krakowie. Fenomenem w polskiej skali stało się Domecko, mała (kilkuset mieszkańców, z czego wielu pracuje w Niemczech) wieś 5 km na południe od Opola. Na scenie tamtejszej karczmy "Stary Dom" w ciągu minionego roku grali już bluesmani ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, nie licząc czołówki rodzimych zespołów. A wszystko za sprawą miejscowych fascynatów oraz prowadzących "Stary Dom" Janusza i Ireny Cieślików. Z frekwencją bywa różnie - raz pełna sala, raz kilkudziesięciu fanów, więc i właściciele bywają "pod kreską". Atmosfera zawsze jednak jest doskonała: niczym w podobnych miejscach na południu USA. Bo i bliski kontakt z muzykami, i domowa kuchnia śląska, a nadto najwierniejsza publiczność, na koniec częstowana spontanicznym jamem (a przez właścicieli darmowym piwem; bywa że i śniadaniem).

Od kilku lat prężnie działa mała agencja koncertowa Delta (jej zasługą są dwukrotne występy w Polsce Shemekii Copeland, czterokrotnej laureatki "bluesowego Oskara", czyli W.C. Handy Award). Ale można jeszcze prościej: przykładem ściągnięcie właśnie do Domecka bluesrockowego wirtuoza gitary Juliana Sasa. Oto Dariusz Sobociński przeglądając stronę internetową artysty, zauważył, że w programie jego trasy po Niemczech wzdłuż polskiej granicy jest dzień przerwy: "Dlaczego polscy fani muszą jechać do Niemiec, może uda się namówić Sasa do przyjechania do nas?". Z pomysłem poszedł do właścicieli "Starego Domu". Efektem był piorunujący koncert - a wkrótce może trasa gitarzysty po całej Polsce.

Kilku właścicieli małych sklepów płytowych postanowiło zaryzykować z ofertą bluesową bądź blues rockową. W Opolu Jakub Krok zaczął sprowadzać do swojego "Step-u" m.in. płyty prezentowane przez Wojciecha Manna w "Manniaku czwartkowym". Okazało się, że jak się chce, to można ściągnąć do Polski nawet unikatowe edycje z Japonii czy niskonakładowe tytuły ze Stanów Zjednoczonych, a i chętni się znajdują. W Pleszewie Paweł "Freebird" Michaliszyn z "Muzaka" wyspecjalizował się w southern rocku (czyli bluesrockowej muzyce z południa Stanów Zjednoczonych); a że przez lata nawiązał kontakty z muzykami wykonującymi ten gatunek i wydającymi go wytwórniami, więc ma dostęp i do nieoficjalnych bootlegów, i do starych rarytasów, i do nowinek na długo przed premierą. W Warszawie od lat bluesrocka z lat 60. i 70. oferuje "MegaDisc" Jacka Leśniewskiego (tamtejszy sprzedawca, Dariusz Młynarski, to chodząca encyklopedia gatunku). A krakowski "Rock Serwis" wystarał się o status oficjalnego dystrybutora najpoważniejszych w świecie bluesa amerykańskich wytwórni Alligator i Blind Pig - i wielkie sieci w rodzaju EMPiK-u i Media Markt mogą teraz za jego pośrednictwem kupować ich katalogi do swoich salonów. Ale większość klientów to indywidualni fani, korzystający z możliwości zakupów przez internet.

Bluesfani sami stworzyli sobie media. W 2000 r. Andrzej Matysik założył kwartalnik "Twój blues". Grube i kolorowe pismo musiało zmienić wydawcę, ale utrzymuje się na rynku w nakładzie 1600 egzemplarzy (wyszło już 14 numerów). Na łamach gościli - jako rozmówcy - najwięksi współcześni bluesmani, prócz tego naturalnie są recenzje z bluesowych (i "okołobluesowych") płyt, książek i koncertów, dyskusje o kulturowej roli gatunku i jego sytuacji w Polsce, reportaże z ważnych dla historii bluesa miejsc itp. Do egzemplarzy dla prenumeratorów dołączana jest płyta bądź kaseta wideo z bluesowymi nagraniami. Ostatni pomysł to zorganizowanie w przyszłym roku wyjazdu czytelników na jeden z największych w świecie festiwali bluesowych do Chicago.

Witold Frankiewicz uruchomił internetową stronę "blues.pl", zawierającą aktualizowane co tydzień informacje o koncertach, wydawnictwach i innych wydarzeniach związanych z bluesem oraz prowadzącą sprzedaż płyt bluesowych. W internecie działają też trzy grupy dyskusyjne: jedna o formule bluesrockowej (bluesrock-pl@yahoogroups.com) oraz grupujące zwolenników czystego bluesa (okolice_bluesa@yahoogroups.com i bluespl@yahoogroups.com). Swoje strony mają też niektóre zespoły oraz... bluesowe audycje (tyle że autorami nie są dziennikarze, lecz słuchacze - przykładem "bluesmanniak.olsztyn.pl" poświęcona audycjom Manna).

Powstały też dwie wytwórnie płytowe specjalizujące się w bluesie: śląska E-media (ma na koncie kilkadziesiąt albumów) i krakowska Omerta (m.in. rewelacyjny debiut "Good Day For The Blues" grupy JJ Band). Niektórzy wykonawcy publikują też płyty własnym sumptem (Jarosław "Jaromi" Drażewski wydał już w ten sposób pięć tytułów, a znakomita białorusko-polska formacja Seven B - dwa).

Wiosną b.r. powstało Polskie Stowarzyszenie Bluesowe, skupiające muzyków i fanów gatunku.

***

Owszem: muzycy narzekają, że właściciele klubów słabo płacą, podczas festiwali padają oskarżenia o stronniczość i układy przy kwalifikowaniu do konkursów i przyznawaniu nagród, a środowisko fanów, choć nieliczne, jest podzielone, bo - jak to wśród zapaleńców bywa - odzywają się ambicje i ideologie (przykładowo spór o granice czystości gatunku podzielił uczestników bluesowej grupy dyskusyjnej). Jasne jest też, że blues muzyką niszową - czy elitarną - pozostanie, a muzycznego plastiku będzie coraz więcej.

Mimo to wciąż znajdują się w Polsce ludzie chcący bluesa grać i lubiący go słuchać. Jeśli to nisza, to niech dalej taka będzie.

2003 - rok bluesa
Był rok 1903. Na maleńkiej stacji kolejowej w Tutwiler (stan Missisipi), trębacz i szef lokalnej orkiestry ragtimowej William Christopher Handy czeka na pociąg do pobliskiego Clarksdale. "Przysiadł się chudy Murzyn i zaczął brzdąkać na gitarze. Ubrany był w łachmany, przez dziury w butach wyłaziły mu bose stopy. Jego twarz nosiła wyraz odwiecznego smutku. Grając przyciskał struny gitary nożem" - wspominał po latach Handy. Monotonna pozornie - bo oparta na trzech akordach - muzyka dawała niezapomniany efekt. Towarzyszyła jej pieśń z refrenem "Goin´ where the Southern cross the Dog". Handy zapisał "te najdziwniejsze dźwięki, jakie w życiu słyszał". Tym samym zanotowany został pierwszy blues, Handy´ego uznano natomiast za ojca gatunku - zwłaszcza, że zaczął używać podobnych motywów w swoich kompozycjach.

Kongres Stanów Zjednoczonych ogłosił rok 2003 rokiem bluesa i obchodów 100-lecia narodzin tego gatunku muzyki. Na całym świecie odbyło się wiele koncertów, wystaw, seminariów i imprez edukacyjnych (np. Blues Heaven Foundation opracowała program lekcji szkolnych nt. bluesa jako elementu kultury amerykańskiej). Amerykańska telewizja publiczna PBS pokazała serial poświęcony kulturowemu oddziaływaniu bluesa oraz rozmaitym epizodom jego historii. Cykl zrealizował Martin Scorsese, a reżyserami poszczególnych odcinków byli m.in. Wim Wenders i Clint Eastwood.
 

Krzysztof Burnetko
2003-12-21

____________
Tekst można przeczytać również w Kiosku Onetu.
2003-12-28

Design downloaded from Zeroweb.org: Free website templates, layouts, and tools.