692576
Radio nie dla ludzi, lecz dla reklamy - Tygodnik Medialny, nr 175
Gdzie się podziały tamte... wspomnienia
[podróżnik] Wiele się czyta na temat polskiego rynku radiowego, a to że stacje grają naj... wielkie...ekstra i niewiadomo jakie tam jeszcze przeboje. Z jednej strony oceniam to marketingowo. Z perspektywy słuchacza oceniam to jako tandetę. Miałem okazję podróżować w ostatnim czasie po Polsce, zjeździłem kawał drogi, oczywiście nasłuchując przy tym stacji radiowych. I co się okazuje? Faktycznie w radiu słucha się najchętniej prognozy pogody i lokalnych traffików, bo cóż więcej można słuchać, jak każda rozgłośnia gra w kółko słynne 10 super ekstra hitów i koniec .... A gdzie w playlistach miejsce na utwory nasze, polskie, stare, które tworzyły radio w Polsce i które są naprawdę oczekiwane przez słuchaczy? Pokolenie wychowane na radiu pragnie muzyki!!! A nie łomotu.
Daremne moje wezwania, liczy się pieniądz i reklama, a kto się będzie reklamował w radio, gdzie zamiast SEAN PAUL-a gra śp. Czesław Niemen, gdzie zamiast Christiny Aguilery śpiewa Ewa Bem? Tego już nikt nie słucha? Czy trzeba tworzyć format radia poświęcony polskiej muzyce, by te utwory były grane?
Po mojej wycieczce mogę śmiało powiedzieć że Radio w Polsce nie jest już tworzone dla ludzi, ono jest tworzone dla reklamy. Nie wierzycie? spróbujcie zadzwonić do swojej ulubionej stacji w godzinach, gdy nie ma żadnych koncertów życzeń i innych przechodzonych audycji tego typu i powiedzieć "Dzień dobry chciałabym/chciałbym usłyszeć piosenkę ............. Odpowiedź jest taka: Jeżeli mamy to pojawi się na antenie proszę słuchać ... i koniec. Biedny słuchacz pozostaje w nadziei że usłyszy swoją ulubioną piosenkę, ale nie wie że jego prośba musi przejść przez biurokratyczne mechanizmy radiowe dyrekcji programowej, co w końcowym efekcie ogranicza się do wyemitowania przez prowadzącego "czegoś na zapchaj czas" z infantylnym bezosobowym komentarzem "(...) dla wszystkich co lubią klasykę polskiej muzyki (nie powiem w jakiej stacji). Skoro tak, to przełączam na inną: kilka kiloherców w górę, zdobywam numer z RDS-u i dzwonię z podobną prośbą. Głos w słuchawce oznajmia mi, żeby zadzwonić w porze odpowiedniego programu (o których pisałem wyżej). Wreszcie udaje mi się znaleźć stację w której sekretarka łączy mnie z prezenterem. Proszę o piosenkę i o dziwo otrzymuję pozytywna odpowiedź. Ucieszony dziękuję i słucham radia X.
Piosenka po kilkunastu minutach jest ale... w tak zwanym "nowym coverze". W myślach mam chęć udusić prezentera. Pytam sam siebie, gdzie jest słuchacz? Czy słuchacz musi wysyłać SMSa o treści xxx żeby usłyszeć swoją ulubiona piosenkę? I czy będzie miał pewność, że to właśnie ten utwór?
Pisząc ten felieton nie omieszkam poruszyć wielce osławionego SMG/KRC. Najlepsze badania jakie wychodzą tej firmie to badania trzech największych potentatów radiowych w Polsce (tym się pewnie tylko zajmują) pytając samych siebie o słuchalność, bo czym jest spytanie kilkunastu ludzi o muzykę, o radio itp.? Niczym. Jak widać jest wiele pytań, brakuje tylko odpowiedzi. Na koniec zadam kolejne, które podpowiada mi na myśl piosenka: Gdzie się podziały tamte... radia... pozostały tylko automaty...
[podróżnik]
Tygodnik Medialny, nr 175
Tygodnik Medialny, nr 175
____________
Artykuł ukazał się w 175 numerze Tygodnika Medialnego.
2004-01-29
powrót ::