692579
Wszystko to fikcja – odcinek 9.
Odcinek 9.
Wałek zadzwonił łyżeczką w butelkę, wstał, oparł się obojma ręcojma o stół i wytrzeszczył oczy. Jego delikatny wąsik, robił wrażenie. Wiedział o tym. Tumult na sali ucichł. Firer Wałek stał tak i milczał. Trwało to dobre dwie minuty. Zapanowała cisza. Napięcie rosło. Firer wzrokiem przeszywał otchłanie bytu. Kuba, który siedział naprzeciwko, patrzył zupełnie gdzie indziej. Jego oczy jak dwa lasery były wycelowane w łyżeczkę trzymaną przez Firera. Po chwili stół zadrżał energetycznie. Łyżeczka jęcząc, powoli zaginała się dookoła Wałkowego palca. Sala gruchnęła oklaskami.
– Znowu kogoś zagiął! – ryknął Mann – na licytację z łyżeczką, zdrowie Wałka, wiwat!
Kuba jeszcze długo pozostawał pod wrażeniem, które zrobił na obecnych.
Gdzieś poza pomieszczeniem rozległ się przeraźliwy ryk kosiarki, a może nawet całego stada kosiarek. Drzwi otworzyły się i Ujrzano jak Kosiński wwozi na taczce Kosińskiego. Obaj byli poprzebierani – Wiking wiózł Hipisa.
Firer Wałek natychmiast skomentował to parodiując głos Adolfa – Typ nordycki, nie może wozić podczłowieka.
Obecni skinęli głowami – Dawać ich tu... Niedźwiedź uzupełniał właśnie puchary czerwonym francuskim winem. Wyczarował je z pod stołu. Otóż, dwie skrzynki tego szlachetnego trunku, osobiście przytargał tam fundator Kowalewski.
– Mmm, świetne pani Magdo, pani pierwszej to powiem – zachwycał się Kuba.
Tego dnia na dworze panowała nieprzyjemna wichura. Nic też dziwnego, że w pewnym momencie wiatr, który uderzył w okna z podwojoną siłą, jedno z nich otworzył na oścież. Do sali wpadł mroźny podmuch, zasypując biesiadników śniegiem. Przerażony Orzech w pośpiechu założył na głowę turban. Jakież zapanowało jednak zdziwienie, gdy na parapecie okna wszyscy ujrzeli Gandalfa Kordowicza. Poznali go po trampkach. Mann i Baron wstali i wyszli gdzieś w pośpiechu.
– Co się tak gapicie Krasnoludy? Polewać gorzałę, a migiem – Kordowicz złaził ostrożnie z okna.
– Ty Hobbita, Wałek, co masz taki wąsik?
Gandalf wychylił kielicha i zagryzł serem. Do sali weszli ponownie przebrani Mann i Baron.
– No a wy, co to za stroje? Gandalf sięgnął po kolejny kawałek sera.
– Ja Manndalf, a to Bauron – zaanonsował Mann.
– O akurat! Tyyy, to możesz być Seromann – Kordowicz cisnął w Manna serem.
Powiało grozą. Manndalf błysnął okiem. Sytuację na szczęście uratował dyr. Słupkowski Pątnik, który objął obydwu i załamanym głosem wyjąkał – Przyjaciele to moja wina, mnie ukarajcie.
Udobruchany Mann pocałował go w usta i odczekał chwilę. licząc na to że dyrektor zamieni się w księżniczkę. Moment nieuwagi wystarczył i dyrektor, który nie uległ cudownej przemianie, oddał mu pocałunek. Wałek wypił duszkiem całą szklankę whisky.
powrót ::