692579
Wszystko to fikcja – odcinek 22.
Odcinek 22.
Na całym poboczu, ale także i na drodze leżały porozrzucane pieniądze. Ptasznik zrobił parę kroków w kierunku wiaty, tutaj było ich najwięcej. Schylił się i podniósł parę banknotów. Leżały wkoło jak śmieci. Był wściekły, spojrzał nienawistnym wzrokiem na stojącą opodal grupę sekciarzy i wrzasnął.
– Nie szanujecie pieniędzy! Gardzicie forsą!? – podszedł do najbliżej stojącego młodego chłopaka i złapał go mocno za długie włosy – Ty gnoju, cały świat klęczy przed mamoną a tobie nie smakuje? – z ogromną siłą cisnął chłopca na ziemię.
– Pozbierasz to teraz na czworakach, zębami! A wy, pomożecie pętakowi! – szybkim krokiem podszedł do grupy przerażonych ludzi – Na cztery łapy chamy! Pokłońcie się nisko Złotemu Cielcowi! – darł się zachrypniętym głosem. Zebrani poruszyli się i niepewnie spojrzeli po sobie. Strach uginał im kolana.
– Nie! Nieee!!! – niespodziewanie krzyknął ktoś z tłumu. Przed stojących wyszedł Maszynista – Nie, nie, zatrzymajcie się! Ja znam tego człowieka, to Ptasznik, potwór z mediów. Nie słuchajcie jego głosu, nie słuchajcie. Śpiewajcie i tańczcie wraz ze mną! – Maszynista uniósł ręce do góry i tanecznym krokiem ruszył w kierunku autobusu. Pozostali sekciarze podążyli za nim, jeden za drugim wchodząc do starego Ikarusa. Widząc to Ptasznik wskoczył do szoferki i nacisnął guzik zamykający wszystkie drzwi. Przy szybie na pulpicie leżała kaseta magnetofonowa, wziął ją i wsunął w kieszeń odtwarzacza, z głośników popłynęła znajoma melodia, motyw z Gwiezdnych Wojen. Odkręcił gałkę mocy na maxa. Odwrócił się do tyłu i jeszcze bardziej chropowatym i zardzewiałym głosem wrzasnął – Ja jestem Obi Wan Kenobi – z całą siłą wdusił pedał gazu – Moc jest ze mną! – rozległ się ryk silnika, autobus najpierw zabuksował w miejscu kołami, ale zaraz potem ruszył nabierając coraz większej prędkości. Ptasznik kręcił kierownicą jak oszalały, jechali od lewej do prawej strony ulicy, a kierowca uderzał w klakson w rytm dochodzącej z głośników muzyki.
– Mniam, mniam Maniana! Ale wy nie kochacie pieniędzy? No to i życia nie kochacie, a to już, uu! Niedobrze. Mniam, mniam Maniana! Obi pozwoli wam to zrozumieć.
Autobus z piskiem opon skręcił w boczną drogę i zniknął w lesie.
Tymczasem na trzynastym piętrze jednego z bloków szarego osiedla, Hellen kończyła makijaż. Nie, ona nie chciała być piękna dla siebie, chciała by On patrzył na nią jak na ofiarę – Bzzz – zabzyczała cichutko i zaraz spłonęła rumieńcem. Ze zdjęcia stojącego na biurku patrzył na nią życzliwie Henio Saper, jej chrzestny.
Czas na ustalenia.
Chętnie pozbyłbym się Ptasznika, ale kto wtedy będzie czytał reklamy (Hellen?)
Kto ma ukatrupić Ptasznika?
a. Maszynista?
b. Pomysłowy Gajowy?
c. Hellen?
d. Niedźwiedź, z zazdrości lub przez pomyłkę.
Co z Wałkiem? Może go podwieziemy radiowozem i niech pozbiera w końcu swoje pieniądze.
Czy dyr. Słupkowski wstępuje do zakonu?
Zróbmy przyjemność Marcelowi (wizyta Agnes).
Na całym poboczu, ale także i na drodze leżały porozrzucane pieniądze. Ptasznik zrobił parę kroków w kierunku wiaty, tutaj było ich najwięcej. Schylił się i podniósł parę banknotów. Leżały wkoło jak śmieci. Był wściekły, spojrzał nienawistnym wzrokiem na stojącą opodal grupę sekciarzy i wrzasnął.
– Nie szanujecie pieniędzy! Gardzicie forsą!? – podszedł do najbliżej stojącego młodego chłopaka i złapał go mocno za długie włosy – Ty gnoju, cały świat klęczy przed mamoną a tobie nie smakuje? – z ogromną siłą cisnął chłopca na ziemię.
– Pozbierasz to teraz na czworakach, zębami! A wy, pomożecie pętakowi! – szybkim krokiem podszedł do grupy przerażonych ludzi – Na cztery łapy chamy! Pokłońcie się nisko Złotemu Cielcowi! – darł się zachrypniętym głosem. Zebrani poruszyli się i niepewnie spojrzeli po sobie. Strach uginał im kolana.
– Nie! Nieee!!! – niespodziewanie krzyknął ktoś z tłumu. Przed stojących wyszedł Maszynista – Nie, nie, zatrzymajcie się! Ja znam tego człowieka, to Ptasznik, potwór z mediów. Nie słuchajcie jego głosu, nie słuchajcie. Śpiewajcie i tańczcie wraz ze mną! – Maszynista uniósł ręce do góry i tanecznym krokiem ruszył w kierunku autobusu. Pozostali sekciarze podążyli za nim, jeden za drugim wchodząc do starego Ikarusa. Widząc to Ptasznik wskoczył do szoferki i nacisnął guzik zamykający wszystkie drzwi. Przy szybie na pulpicie leżała kaseta magnetofonowa, wziął ją i wsunął w kieszeń odtwarzacza, z głośników popłynęła znajoma melodia, motyw z Gwiezdnych Wojen. Odkręcił gałkę mocy na maxa. Odwrócił się do tyłu i jeszcze bardziej chropowatym i zardzewiałym głosem wrzasnął – Ja jestem Obi Wan Kenobi – z całą siłą wdusił pedał gazu – Moc jest ze mną! – rozległ się ryk silnika, autobus najpierw zabuksował w miejscu kołami, ale zaraz potem ruszył nabierając coraz większej prędkości. Ptasznik kręcił kierownicą jak oszalały, jechali od lewej do prawej strony ulicy, a kierowca uderzał w klakson w rytm dochodzącej z głośników muzyki.
– Mniam, mniam Maniana! Ale wy nie kochacie pieniędzy? No to i życia nie kochacie, a to już, uu! Niedobrze. Mniam, mniam Maniana! Obi pozwoli wam to zrozumieć.
Autobus z piskiem opon skręcił w boczną drogę i zniknął w lesie.
Tymczasem na trzynastym piętrze jednego z bloków szarego osiedla, Hellen kończyła makijaż. Nie, ona nie chciała być piękna dla siebie, chciała by On patrzył na nią jak na ofiarę – Bzzz – zabzyczała cichutko i zaraz spłonęła rumieńcem. Ze zdjęcia stojącego na biurku patrzył na nią życzliwie Henio Saper, jej chrzestny.
Czas na ustalenia.
Chętnie pozbyłbym się Ptasznika, ale kto wtedy będzie czytał reklamy (Hellen?)
Kto ma ukatrupić Ptasznika?
a. Maszynista?
b. Pomysłowy Gajowy?
c. Hellen?
d. Niedźwiedź, z zazdrości lub przez pomyłkę.
Co z Wałkiem? Może go podwieziemy radiowozem i niech pozbiera w końcu swoje pieniądze.
Czy dyr. Słupkowski wstępuje do zakonu?
Zróbmy przyjemność Marcelowi (wizyta Agnes).
powrót ::