692579
Wszystko to fikcja – odcinek 26.
Odcinek 26.
Ulica Myśliwiecka najpiękniej wyglądała w zimowy poranek. Wprawdzie świt zameldował się tu już dwie godziny temu, ale w wielu oknach paliło się jeszcze sztuczne światło. Czapy śniegu na parapetach i na gzymsach budynku robiły wrażenie jakby uśmiechał się on przyjaźnie dziesiątkami uśmiechów i pytał każdego z przechodniów – Jestem Radio, czy mnie lubisz? W takie dni idąc tędy, nie tylko Hellen spoglądała na rozgłośnię błyszczącymi oczami i przekrzywiając głowę oddawała mu zakochany uśmiech. Pomiędzy brzuchatymi zaspami dziwnie szybko dreptali mali ludzie, a frontowe drzwi gmachu cierpliwie połykały ich kontrastujące ze śnieżną bielą sylwetki. Hellen była dzisiaj wyjątkowo szczęśliwa. Całą długą noc słuchała tego co mówił do niej jej ukochany Ptasinek. A mówił o świecie, o ludziach, o tym że wiele zrozumiał i że się zmienił. Nareszcie też powiedział wielokrotnie, że ją kocha i że żyje tylko dla niej. Jego głos kołysał powietrzem całego świata, zdawał się być tak blisko, że czuła jego drżący dotyk. Stawała się wtedy bezwolna i posłuszna, jej bezgraniczne oddanie napinało taką chwile do granic wytrzymałości. Wiedziała jednak że jego głos otula ją również szczelną czaszą bezpiecznego azylu. Mogła w takich momentach przystanąć na chwilę i odetchnąć swobodnie, będąc pewną że nikt jej nie skrzywdzi. Tutaj w radiu było wiele podobnych głosów. Był to zapewne najważniejszy powód jej poświęcenia w pracy dla tej instytucji. Nie była jednak już małą naiwną dziewczynką, wiedziała że te głosy częściej czarują i zwodzą a nieporównywalnie rzadziej mówią prawdę. Ciągle poszukiwała odpowiedzi na pytanie: Dlaczego, w jakim celu?
– Hellen! – ktoś ją wołał.
– Hellen, Hellen, no masz, nieprzytomna – wprost przed nią stał red. Kuba i machał jej dłonią przed oczami.
– Kuba w radiu o tej porze? Wykluczone – rozumowała zupełnie poprawnie.
– Niee! Jesteś w mylnym błędzie. Oczywiście, że to niemożliwe, ale to na pewno ja – Kuba patrzył jej prosto w oczy, położył rękę na jej ramieniu.
– Stało się coś niedobrego, Smolder nie żyje – odczekał chwilę – Posłuchaj, pełna mobilizacja, o ósmej będzie gość, najprawdopodobniej Sieziemniakowski, ale trwają jeszcze uzgodnienia – nie czekając na odpowiedź wepchnął jej do ręki jakieś papiery i na odchodnym dodał – tam wszystko pisze, tylko nie zgub – pognał korytarzem.
Z przeciwnego kierunku nadciągał red. Ucho. Minął ją nie zauważając, lecz po paru krokach jakby sobie coś przypomniał, wrócił się i z bolesną miną oznajmił
– Taka tragedia, taka tragedia, będzie go nam wszystkim brakowało – ręką zasłonił oczy – To wielka strata... A słyszałaś już jak to było? – ożywił się niespodziewanie – Podobno Wałek był na kartach, znaczy pokerze u prezesa, przegrał tam cały majątek razem z tą swoją parcelą co wiesz, była jakaś dzika awantura, Maszynista mówi, że Wałek nie chciał się pogodzić z przegraną i normalnie rąbnął forsę ze stołu po czym w nogi do samochodu Maszynisty, ale ten za nim, ledwo zdążył wsiąść a już walą setą po tych uliczkach, wiesz, przy wylocie na krajówkę przyłoili w drzewo. Wałek z kasą uciekł a Maszynistę uratowali przypadkowi ludzie.
Hellen, która zgubiła się w potoku słów, przerażona zaczęła pokazywać na trzymane w ręce papiery, chciała coś powiedzieć, ale Ucho nie dał się wybić z rytmu – Słuchaj, bo najważniejsze, wiem od Agnes, prezes się wściekł, strzelał za nimi ze sztucera i trafił w stajnię, no i wybuchł pożar, Agnes rzuciła się ratować konie, a prezes za nią – Ucho z trudem łapał oddech – prezesa przywaliły belki, spalił się, podobno nic po nim nie zostało. Patrz, ale Agnes cała. Policja już szuka Wałka, Maszynista jest na przesłuchaniu, ale dzwonił i potwierdzał wszystko. Szkoda, że nie mam czasu, opowiedział bym dokładniej, a słyszałaś? Podobno Smolder miał jakieś teczki i było tam coś na Sieziemniakowskiego – nagłe zamilkł, złapał się za usta, tak jak gdyby za dużo powiedział – Ale to plotki, pomówienia – rozejrzał się dookoła – lecę, gdyby ktoś pytał to jestem u Słupkowskiego, strasznie mi się nie chce – grymas zniesmaczenia wykrzywił mu twarz – No trzymaj się, ja też ciężko to przeżyłem – Ucho postał chwilę, ale że Hellen o nic nie pytała, poszedł na piętro.
Hellen stała bezradnie pośrodku korytarza.
– Jak mnie to wszystko nie obchodzi – przestraszyła się własnych myśli.
Czas na ustalenia.
Zakładając, że informacje red. Ucho są rzetelne, Agnes ktoś pomaga. Czy jest to:
a. Maszynista? (w takim razie co z nawróceniem?)
b. Marcel? (uwikłany mimo woli)
c. Sieziemniakowski (Smolder miał na niego papiery)
d. Mandalf (to jednak kobieciarz)
Proponuję wątek Hellen zwieńczyć zaślubinami.
Proponuję udobruchać Pomysłowego Gajowego (ale mamy go w odwodzie)
Co do Wałka, ukrywa się?
Czy też wysyłamy go do więzienia? Dalej: brawurowa ucieczka, samotna walka o dowiedzenie swej niewinności?
Proponujcie, zapraszam.
Ulica Myśliwiecka najpiękniej wyglądała w zimowy poranek. Wprawdzie świt zameldował się tu już dwie godziny temu, ale w wielu oknach paliło się jeszcze sztuczne światło. Czapy śniegu na parapetach i na gzymsach budynku robiły wrażenie jakby uśmiechał się on przyjaźnie dziesiątkami uśmiechów i pytał każdego z przechodniów – Jestem Radio, czy mnie lubisz? W takie dni idąc tędy, nie tylko Hellen spoglądała na rozgłośnię błyszczącymi oczami i przekrzywiając głowę oddawała mu zakochany uśmiech. Pomiędzy brzuchatymi zaspami dziwnie szybko dreptali mali ludzie, a frontowe drzwi gmachu cierpliwie połykały ich kontrastujące ze śnieżną bielą sylwetki. Hellen była dzisiaj wyjątkowo szczęśliwa. Całą długą noc słuchała tego co mówił do niej jej ukochany Ptasinek. A mówił o świecie, o ludziach, o tym że wiele zrozumiał i że się zmienił. Nareszcie też powiedział wielokrotnie, że ją kocha i że żyje tylko dla niej. Jego głos kołysał powietrzem całego świata, zdawał się być tak blisko, że czuła jego drżący dotyk. Stawała się wtedy bezwolna i posłuszna, jej bezgraniczne oddanie napinało taką chwile do granic wytrzymałości. Wiedziała jednak że jego głos otula ją również szczelną czaszą bezpiecznego azylu. Mogła w takich momentach przystanąć na chwilę i odetchnąć swobodnie, będąc pewną że nikt jej nie skrzywdzi. Tutaj w radiu było wiele podobnych głosów. Był to zapewne najważniejszy powód jej poświęcenia w pracy dla tej instytucji. Nie była jednak już małą naiwną dziewczynką, wiedziała że te głosy częściej czarują i zwodzą a nieporównywalnie rzadziej mówią prawdę. Ciągle poszukiwała odpowiedzi na pytanie: Dlaczego, w jakim celu?
– Hellen! – ktoś ją wołał.
– Hellen, Hellen, no masz, nieprzytomna – wprost przed nią stał red. Kuba i machał jej dłonią przed oczami.
– Kuba w radiu o tej porze? Wykluczone – rozumowała zupełnie poprawnie.
– Niee! Jesteś w mylnym błędzie. Oczywiście, że to niemożliwe, ale to na pewno ja – Kuba patrzył jej prosto w oczy, położył rękę na jej ramieniu.
– Stało się coś niedobrego, Smolder nie żyje – odczekał chwilę – Posłuchaj, pełna mobilizacja, o ósmej będzie gość, najprawdopodobniej Sieziemniakowski, ale trwają jeszcze uzgodnienia – nie czekając na odpowiedź wepchnął jej do ręki jakieś papiery i na odchodnym dodał – tam wszystko pisze, tylko nie zgub – pognał korytarzem.
Z przeciwnego kierunku nadciągał red. Ucho. Minął ją nie zauważając, lecz po paru krokach jakby sobie coś przypomniał, wrócił się i z bolesną miną oznajmił
– Taka tragedia, taka tragedia, będzie go nam wszystkim brakowało – ręką zasłonił oczy – To wielka strata... A słyszałaś już jak to było? – ożywił się niespodziewanie – Podobno Wałek był na kartach, znaczy pokerze u prezesa, przegrał tam cały majątek razem z tą swoją parcelą co wiesz, była jakaś dzika awantura, Maszynista mówi, że Wałek nie chciał się pogodzić z przegraną i normalnie rąbnął forsę ze stołu po czym w nogi do samochodu Maszynisty, ale ten za nim, ledwo zdążył wsiąść a już walą setą po tych uliczkach, wiesz, przy wylocie na krajówkę przyłoili w drzewo. Wałek z kasą uciekł a Maszynistę uratowali przypadkowi ludzie.
Hellen, która zgubiła się w potoku słów, przerażona zaczęła pokazywać na trzymane w ręce papiery, chciała coś powiedzieć, ale Ucho nie dał się wybić z rytmu – Słuchaj, bo najważniejsze, wiem od Agnes, prezes się wściekł, strzelał za nimi ze sztucera i trafił w stajnię, no i wybuchł pożar, Agnes rzuciła się ratować konie, a prezes za nią – Ucho z trudem łapał oddech – prezesa przywaliły belki, spalił się, podobno nic po nim nie zostało. Patrz, ale Agnes cała. Policja już szuka Wałka, Maszynista jest na przesłuchaniu, ale dzwonił i potwierdzał wszystko. Szkoda, że nie mam czasu, opowiedział bym dokładniej, a słyszałaś? Podobno Smolder miał jakieś teczki i było tam coś na Sieziemniakowskiego – nagłe zamilkł, złapał się za usta, tak jak gdyby za dużo powiedział – Ale to plotki, pomówienia – rozejrzał się dookoła – lecę, gdyby ktoś pytał to jestem u Słupkowskiego, strasznie mi się nie chce – grymas zniesmaczenia wykrzywił mu twarz – No trzymaj się, ja też ciężko to przeżyłem – Ucho postał chwilę, ale że Hellen o nic nie pytała, poszedł na piętro.
Hellen stała bezradnie pośrodku korytarza.
– Jak mnie to wszystko nie obchodzi – przestraszyła się własnych myśli.
Czas na ustalenia.
Zakładając, że informacje red. Ucho są rzetelne, Agnes ktoś pomaga. Czy jest to:
a. Maszynista? (w takim razie co z nawróceniem?)
b. Marcel? (uwikłany mimo woli)
c. Sieziemniakowski (Smolder miał na niego papiery)
d. Mandalf (to jednak kobieciarz)
Proponuję wątek Hellen zwieńczyć zaślubinami.
Proponuję udobruchać Pomysłowego Gajowego (ale mamy go w odwodzie)
Co do Wałka, ukrywa się?
Czy też wysyłamy go do więzienia? Dalej: brawurowa ucieczka, samotna walka o dowiedzenie swej niewinności?
Proponujcie, zapraszam.
powrót ::