692580
Nowe twarze, nowe głosy – Tygodnik Medialny, nr 181
Nowe twarze, nowe głosy.
Zawsze czekam na zmiany w mediach, zawsze mam nadzieję, że nowa ramówka, oprawa dźwiękowa, graficzna, czy też nowy prowadzący wniosą nową jakość do programu, odświeżą stację radiową czy telewizyjną. Moje rozbudzone nadzieje bardzo często sprawiają, że rozczarowanie i zawód po usłyszeniu lub zobaczeniu owych zmian są naprawdę bolesne (jak choćby ostatnie wprowadzenie nowych jingli w Trójce, które są żenująco skromne i po prostu brzydkie). Czasem jednak, myślę: To był strzał w dziesiątkę
Początek marca tego roku to nie tylko nowe jingle Trójki, nowe ramówki radiowej Jedynki czy TVN-u, ale też nowi prowadzący. Nowi i nie-nowi zarazem. I to były dwa strzały w dziesiątkę i jeden w dziewiątkę.
(...)
Znanego nazwiska nie ma za to Robert Kantereit. Przynajmniej w większej części Polski, bo podobno na wybrzeżu jest znanym radiowcem – do tej pory był dziennikarzem i prezenterem Radia Gdańsk. Po odejściu z radiowej Trójki Michała Kowalewskiego, w końcu zdecydował się przyjąć pracę na Myśliwieckiej. Piszę w końcu, bo typowano go jako prowadzącego popołudniowe Zapraszamy... już dwa lata temu, wówczas jednak odmówił.
Kantereit rzeczywiście na antenie nie jest zły – ma bardzo ładny głos, świetną dykcję, wie co chce powiedzieć i umie to ubrać w słowa. Właściwie nie mam żadnego zarzutu, ale...
Ale wydaje mi się, że Trójce potrzebny jest teraz ktoś inny. Nie ktoś tak uporządkowany, wyćwiczony, akuratny do perfekcji, lecz raczej sprawny i – co najważniejsze – dowcipny prezenter. Nie ukrywam, że myślę o konkretnej osobie, która zresztą przez lata z Trójką związana była i prowadziła zarówno poranne jak i popołudniowe wydania Zapraszamy.... Myślę o Tomaszu Sianeckim. Jego styl, jego niebanalne, inteligentne poczucie humoru i błyskotliwe komentarze nadawały tej audycji niebywałego smaczku. Sianecki potrafił stworzyć atmosferę, jakiej nie udało się stworzyć nikomu innemu.
Nie sądzę, by Kantereit próbował upodobnić się do Sianeckiego, bo ma zupełnie inny styl, jednak boję się, że jest to styl zbyt mało wyrazisty, by stać się nierozerwalnie kojarzonym z popołudniową audycją – tak jak chyba nikt nigdy nie kojarzył z tym programem Kowalewskiego, nikt nie powiedział, że popołudniowe Zapraszamy... jest jego autorską audycją. A o Zapraszamy Barona, Wałkuskiego czy Strzyczkowskiego z czystym sumieniem można tak powiedzieć. Nowe twarze i nowy głos – generalnie mnie nie zawiodły (jak jingle, z którymi wiązałem takie nadzieje...). (...)
Krzysztof Głowiński
MediaMagazyn
MediaMagazyn
____________
Felieton ukazał się w 181 numerze Tygodnika Medialnego.
2004-03-15
powrót ::