692580

Subskrypcj@

Chcesz otrzymywać powia- domienia o nowościach?

na forum

vangis:

Ja posiadam kilka list z 1992 (np. 525) mam też nagrane 800 wydanie z Piotrem Kaczkowskim (pamiętne kubeczki z wkładką które rozdawał pan Piotr) a Wy ?

forum.gazeta.pl:

Serdecznie zapraszamy do dyskusji na temat wad i zalet trUjki na forum: Jedyne normalne forum poświęcone trUjce. Tylko u nas merytoryczne dyskusje o wadach i zaletach trUjki i całkowity brak spamerów. Na tym forum od dawna są pustki i nic się nie dzieje (zostali tylko spamerzy, którzy od czasu do czasu nasrają jakimś kałem), tu nie ma już żadnych perspektyw, ...

forum.gazeta.pl:

Witam. Poważne i merytoryczne rozmowy o trUjce toczą się na tym (bardzo znienawidzonym przez Stefana) forum: Zapraszamy! Nasze forum żyje i ma się dobrze, a to forum już od dawna jest umarłe. Morgotroth, proszę nie próbować reanimować tego forum, to się już nie uda, naprawdę. Większość forumowiczów już dawno stąd odeszła i nigdy nie wróci. Teraz to już tylko jacyś ...

morgoroth:

I na tym polega problem tego forum. Człowiek chce dodać komentarz na temat naszego radia i dostaje odpowiedź "Litwo ojczyzno moja", a ktoś wkleja tu takie głupoty. Mam sygnał od kilku osób, że nie mogą dodawać komentarzy. A problemy z Trójką są i warto byłoby pogadać. Nie na forum Trójki, ale właśnie tutaj.

Piotr Z.:

Cześć. Jestem Piotr, Mam 24 lata, jestem mondry, kulturalny, z poczóciem humoru, z wyższym wykrztałceniem, bez nałoguw, nie pije i nie pale, lubie czytać ksionszki i czasopisma, słuchać dobrom muzyke, pozatym chodze tesz do teatru i do filcharmoni, bardzo chciał bym poznać jakomś fajnom mondrom dziewczyne, ktura się nie szlaja nocom po mieście, nie puszcza z byle kim, nie upija, ma ambitne ...

Grzegorz Miecugow w wywiadzie z Wojciechem Mannem - TVN24, 21 marca

 
21 marca w programie Inny Punkt Widzeia TVN24 zaprezentowała wywiad, jaki z Wojciechem Mannem przeprowadził Grzegorz Miecugow. Rozmawiano o komuniźmie, historii, radiu, telewizji, płytach i wolności, o polityce uczciwości i nadziei. Zamieszczamy spisane z taśmy obszerne fragmenty tego wywiadu.
 
Grzegorz Miecugow: ... z młodych lat Wojciech Mann kojarzy i się z radiem, jak bardzo wielu Polakom. Proszę mi powiedzieć, czy w roku 2004 Wojciech Mann ma swoją stację, którą lubi słuchać?

Wojciech Mann: Spodziewałem się prowokacji, ale nie, że tak szybko będzie. Oczywiście, że nie mam, ponieważ moje radio odeszło w przeszłość razem z wieloma innymi rzeczami. Kwestią dobrej woli jest to, czy moje opinie są dla kogoś interesujące, czy też razem z tym radiem powinienem się zamknąć w jakimś muzealnym kącie.
A radio dzisiejsze mnie średnio kręci, mówiąc współczesnym językiem.

(...)

Powinienem już myśleć o emeryturze, a mnie tak kręci, aby znalazł się inwestor na zrobienie radia, jakiego już nie ma.

(...)

Bo ludzie się zgłaszają, ja nie wiem na czym to polega? Wiem, że to nie jest wykładnik masowości, ale gdyby takie radyjko gromadziło jakąś tam wybraną “słuchalnię”, to by było przyjemnie. Ja uważam, że ludzie potrzebują takiego podciągania poziomu. A jeśli nikt im tego nie oferuje, to oni są tak zajęci swoimi sprawami, że nawet tego nie słuchają.

G.M.: Zna Pan rynek amerykański, tam to jest możliwe, tam jacyś szaleńcy mogą sobie na to pozwolić. Czy nasz system ekonomiczny jest tak ustawiony aby zabijać indywidualności?

W.M.: Ja tam odkryłem radio (trudno to nazwać radiem), facet z domu nadaje przy pomocy komputera i chyba tylko w Internecie jest odbieralny. W ogóle nie ma pieniędzy. Prosi o wsparcie, ale nie żebrząc, tylko ma jakiś system wspomagający go finansowo przez ludzi, którzy mają ochotę. Gra tak fantastyczną muzykę i takie ma świetne audycje. Jestem pełen podziw, że znajduje ludzi, którzy umożliwiają mu istnienie.

G.M.: Zostawmy Stany, bo one są inne, chociaż Pan je dobrze zna. Ale Polskę Pan też dobrze zna...

W.M.: ...nieźle.

G.M.: To jak to się dzieje, że nie zauważamy tych ludzi, którzy się do Pana zgłaszają i mówią “zróbmy coś”. Dlaczego nikt nic dla – powiedzmy to sobie szczerze – elity nie robi, dlaczego się wszystko robi “dla mas”?

W.M.: Nie wiem, albo kasa przesłoniła wszystkie inne aspekty...

G.M.: ...ale przecież nie masy ciągną społeczeństwa tylko elity.

W.M.: Ja o tym wiem i tak mi się wydawało, i tak zawsze było w dawnej “Trójce”. Ale najwyraźniej jedni słuchają sukcesu komercyjnego i finansowego, a inni chcą ich dogonić i już nie ma rozróżnienia między państwowym radiem z okrzyczaną misją, a stacjami komercyjnymi. Ja tego nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem, dlaczego musi się ścigać państwowa stacja z komercyjną i doprowadzać do podobnego poziomu takiej papki homogenizowanej. Jeszcze do tego – co już wielokrotnie mówiłem – niekontrolowanej na żadnym etapie. Bo nawet jeśli ja mam playlistę nieszczęsną i ten komputer wybiera bieżące przeboje, które bezboleśnie wchodzą w organizm to ta osoba mówiąca (jeśli już wolno jej coś powiedzieć), może by było dobrze, żeby już mówiła po polsku, albo w miarę dowcipnie, albo w miarę ciekawie. Okazuje się, że takiego kryterium nie ma.
Oni bredzą. Im się nawet nie chce. Kiedyś próbowałem notować takie perełki jakie codziennie słyszę na antenie. Ale widocznie to nikogo nie interesuje. Ten facet gada, tak kłapnie coś, nie ważne co, idzie następna piosenka i jest super, wow!

G.M.: Ale to się dzieje samo w takim razie.

W.M.: Samo... Tak.

G.M.: To jest zadziwiające, przecież nikt tego nie nakazuje.

W.M.: Może to jest początek tego, co w filmie terminator: maszyny się zbudują, potem się zbuntują, potem nas zabiją. Jakiś jeden facet próbował z tego ratować ludzkość, ale to już nie ja będę.

G.M.: Tu mówimy o paradoksach. Paradoksalne jest to, że w czasach, kiedy Pan pracował w Programie Trzecim, czy wcześniej, w Rozgłośni Harcerskiej...

W.M.: To była komuna (tak zwana). To była świadomość cenzury, to były różnego rodzaju strachy. M. in. prezes Szczepański był potwornym strachem, który miał zrobić porządek z każdym nieprawomyślnym (...). Był fantastycznie wszechwładny, legendy o nim krążyły, że może zrobić wszystko z człowiekiem...

G.M.: ...i te trzy stacje radiowe były różne...

W.M.: ...one były różne. Tam uczono – poza posłuszeństwem pewnego rodzaju (ale ono budziło opór, więc to była też szkoła przetrwania) – mówienia po polsku, formułowania zdań, robienia audycji ciekawej – począwszy od jej tytułu, żeby był intrygujący... Różnych rzeczy.
G.M.: Z tamtych lat – jeśli pozostaniemy przy radiu – to są takie nazwiska jak Piotr Kaczkowski, jak właśnie Wojciech Mann, jak Jan Chojnacki, Grzegorz Wasowski...

W.M.: No, można wymienić grupę sporą nawet...

G.M.: Palców u rąk by zabrakło. Dzisiaj takich indywidualności radio nie produkuje. Z resztą samo stwierdzenie “produkuje indywidualności” troszeczkę brzmi śmiesznie.

W.M.: No tak, śmiesznie... Myśmy się sami produkowali wzajemnie, patrząc sobie trochę na ręce, czy to z zazdrością, czy chęcią podciągnięcia się do czegoś, co kolega już umiał. Ale tam... Ja nie umiem tego tego powiedzieć. We mnie się kłóci absolutna niechęć do systemu politycznego, który wtedy panował z tym, że ja tam w radiu spotykałem ludzi tak kulturalnych, zajmujących się kulturą, muzyką. Szerzeniem tego, choć nie było jak. Widział Pan w tamtej Polsce sklep płytowy, w którym były porządne płyty? No skąd...?

G.M.: W komisie na Rynku Głównym w Krakowie były płyty, wszystkie za cenę dwukrotnej pensji mojej matki, więc można było lizać szyby...

W.M.: W Warszawie były na kiermaszach książki (...) oraz w fotoplastikonie.

(...)

G.M.: Co się dzieje takiego, że w tym radiu nie pojawia się nowy Wojciech Mann czy Piotr Kaczkowski?

W.M.: Teraz weszła pomoc nagła w postaci kapitalizmu, który w dużej mierze stosowany – nawet nie podręcznikowo – ale tak jak u nas wymusił różne rzeczy. Wymusił to, że radia Kolor już nie prowadzę, bo ono padło finansowo. Szukanie efektu wymiernego i dyktat księgowych są bardzo ważne, ale zabrakło tej fantazji, tej wiary w to, że wyjście poza dobrze zbilansowany okres księgowy nie jest tragedią. Wierzę tylko w to, że ludzie by zaakceptowali wyższy poziom radia i by je lubili, jeżeli tam by prawdziwy człowiek do nich mówił i się czasem pomylił, a czasem powiedział coś kontrowersyjnego.
Wie Pan, co ja myślę? Może to ryzykowne, ale to, że Jan Maria Rokita w tej chwili mógłby startować i na prezydenta, i na króla, i na dyrektora czegokolwiek by chciał, i ludzie by na niego głosowali, to dlatego, że on był indywidualnością w tej komisji, on był człowiekiem, on się czasem złościł, on się czasem mylił, on miał uśmieszek, on był kimś. To nie była kukiełka nadmuchana, jakich tam obok siedziało, kłapiących to, co miało zadane. I tacy ludzie są akceptowalni.

G.M.: Mówiliśmy kilkanaście minut temu o niezróżnicowanych radiach, co wynika z tego, że odbiorca najchętniej łyka taką papkowatą treść...

W.M.: Ja tak nie powiedziałem. Ja powiedziałem,, że tak łyka, bo tak dostaje. Jest zbyt zajęty łataniem codzienności i on nie ma czasu, by wyjść i powiedzieć: “żądam inteligentnego radia”. To jest zawracanie głowy, bo on na tym transparencie ma w kolejce tyle ważniejszych haseł, że nie będzie wychodził z domu i się awanturował o inteligentniejsze radio. Robią to niektórzy, ale nie są to duże grupy. Ale jeśli on to radio dostanie – trzymajmy się radia, czy telewizję, to on się ucieszy. Ładne i ambitne piosenki oraz ciekawy didżej nie są priorytetem w radiu, kiedy facet nie ma na czynsz.

(...)

Myśmy byli niecierpliwi cały czas. I nam się wydawało, że jak obalimy jeden system, to tak za jakieś dwa tygodnie będziemy mieli tak, jak w Londynie. My i tak dokonaliśmy ogromnego skoku. Ja myślę, że to widzą Polacy stamtąd, którzy mieszkali w innych krajach i przyjeżdżają po przerwie. A nam się ciągle wydaje, że ciągle jest źle, bo ciągle są niezadowoleni ludzie, bo minister Łapiński rozpirzył wszystko co się działo w służbie zdrowia i teraz trzeba coś z tym robić, bo rząd ma notowania na poziomie... Gdybyśmy oceniali rząd Mongolii to by miał wyższe notowania niż nasz. To są tragiczne zupełnie historie. Ale ludzie się przestawili, idą trochę do przodu.
Ale najważniejsze, żeby nie wisieć na tym Millerze, czy na tym kimś innym, który tam już nie bardzo wie, co powiedzieć, bo mu nie wyszło, tylko – jak Młynarski mówi – robić swoje. Bo to nie jest tak, że ten rząd im podaruje kolejne pieniądze.

(...)

G.M.: Teraz nikt tych ludzi nie nasyła. (...) Co będzie, jeżeli za rok, za dwa naród wybierze Andrzeja Leppera? Jak się Pan poczuje?

W.M.: (...) Jeżeli by wygrał Lepper to jest straszny kanał, bo on pociągnął za sobą ludzi niewykształconych, niefachowców, moim zdaniem w dużej mierze nieuczciwych. Ja nie wiem, co to będzie? Ja chcę, żeby Pan to wypluł przez lewe ramię. Niech Pan coś zrobi, stłucze tę filiżankę, bo jak się sprawdzi, to Pana dogonię i Panu rozbiję okulary.

G.M.: Jest Pan chyba przesądny – z tego wnoszę?

W.M.: No jestem...
2004-03-23

Design downloaded from Zeroweb.org: Free website templates, layouts, and tools.