Marek Niedźwiecki - Rzeczpospolita, 11 maja 2001
|
MAGIA RADIA
FOT. DARIUSZ KAWKA Marek Niedźwiecki Program 3 ("Frutti di Marek", "Markomania", "Lista Przebojów") Jedynka albo Rolnik Zacząłem słuchać radia mając jakieś trzynaście, może czternaście lat. Pochodzę z małej miejscowości i radio było dla mnie wtedy oknem na świat. Dzięki niemu wiedziałem i czułem, że na ziemi jest jeszcze coś poza Szadkiem koło Zduńskiej Woli. Nie było u nas wielu rozrywek, mogłem albo włączyć Jedynkę (Trójka do nas nie docierała), albo iść do kina Rolnik. Słuchałem przede wszystkim listy przebojów Studia Rytm, prowadzonej przez Andrzeja Turskiego i Piotra Kaczkowskiego. Śniło mi się często, że jestem z nimi w studiu, choć nawet nie wiedziałem, jak takie studio może wyglądać. Potem, kiedy po wielu latach zobaczyłem "na własne oczy" idoli mojej wczesnej młodości, byłem nieco rozczarowany. Ale to się chyba zdarza często, kiedy obraz, który nosi się w sobie, jest wyidealizowany tak bardzo, że staje się niekonkretny. Tak naprawdę nie zastanawiałem się nawet nad fizjonomią Turskiego i Kaczkowskiego, a jednak pierwsze wrażenie po spotkaniu z nimi oko w oko było dla mnie odkryciem: "Kurczę, to są normalni ludzie...". Przypomina mi się, że i ja prowadząc listę przebojów bywałem często powodem czyjegoś rozczarowania. Jedna z moich koleżanek powiedziała nawet kiedyś na antenie, że gdy zobaczyła Niedźwieckiego, chciała zerwać ze słuchaniem Programu 3. Wracając do Szadka myślę, że wtedy - w pierwszym okresie mojej fascynacji radiem - czasem zastępowało mi ono książki. Uwielbiałem słuchowiska. Do głowy by mi wówczas nie przyszło, że aktorzy siedzą przy stole, przed mikrofonem i czytają. Dla mnie były to tętniące życiem opowieści, rozwijała się moja wyobraźnia i słuchając radiowego teatru widziałem wszystkie miejsca, w których działa się akcja. To było lepsze niż telewizja.
|
