692610
Wywiad z Markiem Niedźwieckim – Gazeta Muzyczna
Marek Niedźwiecki jest chyba najbardziej kojarzoną z radiem osobą w naszym kraju. Jego pierwszą rozgłośnią było Radio "Żak", gdzie pracował podczas studiów na Politechnice Łódzkiej. Następnie związany był z Polskim Radiem w Łodzi. Od 5 kwietnia 1982 roku pracuje w Programie 3 PR, gdzie od samego początku prowadzi Listę Przebojów. O przyszłości radia w Polsce z Markiem Niedźwieckim rozmawiał Tomasz Horewicz.Czy według Pana może kiedyś dojść do sytuacji, gdy każda rozgłośnia w naszym kraju będzie sformatowana?
Myślę, że po prostu musimy przeczekać tę chorobę. Bo uważam, że formatowanie jest pewnego rodzaju chorobą. Najnowsze wiadomości ze Stanów Zjednoczonych wskazują na to, iż w niedalekiej przyszłości znów staną się modne rozgłośnie oparte na osobowościach radiowych, czyli na przykład takie radio, jakim była Trójka w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Widocznie jednak musimy przejść przez to, co dzieje się teraz. Obecnie wszystko wskazuje niestety na to, że coraz bardziej zdecydowanie idziemy w kierunku ścisłego formatowania się stacji.
Ale to właśnie w USA można spotkać rozgłośnie emitujące na przykład tylko jeden rodzaj muzyki i stacje, które same ograniczają to, co będzie można usłyszeć na antenie.
Tak, ale to właśnie tam osoby związane z rozgłośniami doszły do wniosku, iż radio przyszłości to radio prezenterskie. Aby to zostało sformułowane, niezbędne było osiągnięcie pewnego etapu rozwoju. W naszych stacjach musimy dopiero przejść ten okres, który tam trwał przez wiele lat i który się właśnie kończy. Za dwadzieścia lat w Polsce powróci się zapewne do radia autorskiego.
Z czego może wynikać tak mała słuchalność rozgłośni publicznych? Wszystkie te stacje razem wzięte mają jedynie kilkuprocentowy udział w rynku radiowym w całej Polsce. Jaka może być zatem przyszłość radia publicznego? Czy mała słuchalność wynika z tak zwanej misyjności tychże stacji?
Chyba trochę tak. Z misyjnością i wypełnianiem pewnych obowiązków wiąże się zapewne również fakt, iż część słuchaczy odnosi wrażenie, że rozgłośnie publiczne są po prostu bardziej nudne od komercyjnych. Nie ma jednak sensu płakać nad rozlanym mlekiem i biadolić nad tym, co już się stało. Trzeba się wziąć do roboty i stworzyć najlepsze radio, jakie można sobie wyobrazić. Oczywiście ja sam jestem zwolennikiem radia publicznego. Mogę w tym momencie w swoich argumentach podeprzeć się Wielką Brytanią, gdzie BBC, po pewnych kłopotach i perturbacjach, jest najpopularniejszą rozgłośnią w kraju. Oznacza to, że można robić radio publiczne w taki sposób, aby było ono ciekawe i konkurencyjne dla stacji komercyjnych. U nas niestety w dalszym ciągu tak nie jest. Myślę, że w pewien sposób przespaliśmy ten moment, w którym rozgłośnie komercyjne wchodziły na rynek. Wydaje mi się jednak, że wszystko jest jeszcze przed nami i radio publiczne jest w stanie się obronić. I tak na przykład w Trójce mamy bardzo ciekawą ofertę programową, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą.
Rozgłośnie komercyjne usiłują na siebie zarobić, więc wielokrotnie pojawia się stwierdzenia, że w niektórych z nich muzyka jest tylko dodatkiem do reklam. Co za tym idzie, stacje te niechętnie starają się kształtować gusta słuchaczy. Raczej odpowiadają na to, co aktualnie jest popularne na rynku. Czy można to jeszcze w jakiś sposób zmienić, aby emitowana muzyka była bardziej ambitna?
Nie mam pojęcia. Bardzo boleję nad tym, co aktualnie dzieje się na rynku radiowym. Podejrzewam, że wiele osób programujących muzykę w stacjach komercyjnych wychowało się kiedyś na Trójce. Prawdą jest jednak, że mają oni obecnie swoje zadania do wykonania, czyli przede wszystkim muszą zarobić pieniądze. Muzyka w ich rozgłośniach rzeczywiście jest dodatkiem. Ich oferta programowa jest - moim zdaniem - żadna. Po prostu chodzi o to, aby ładnie opakować ofertę marketingową i jak najlepiej ją sprzedać. Nad tym również trochę boleję, ale uważam, że jest to część choroby o której wspominałem wcześniej. Po jakimś czasie może się okazać, iż słuchacze zaczną szukać czegoś więcej poza papką muzyczną. Albo będą mieli dość wesołego DJ-a, który nie ma nic do powiedzenia, czy wręcz nawet nie może nic powiedzieć, bo ma do dyspozycji piętnastosekundowe intro utworu i jest to czas, w którym musi się on absolutnie zmieścić. W przeciwnym wypadku może bowiem zostać zwolniony. Jest to niestety trochę smutne.
Przez ile kolejnych lat pozostanie nienaruszona hegemonia na rynku radiowym dwóch dużych rozgłośni ogólnopolskich?
Myślę, że przełamywanie tej dominacji zaczyna się już dokonywać. Na przykład sieć Eska stała się równorzędnym partnerem dla tych dwóch dużych rozgłośni. Oznacza to, że pewien wyłom udało się już zrobić. I dokonała tego Eska, która dotąd była uważana raczej za średniaka, istniejącego gdzieś w tle. Wszystko może się zmienić o wiele szybciej niż nam się wydaje. Ja sam nie potrafię na tyle dokładnie przewidywać. Moim marzeniem jest radio autorskie, gdzie mógłbym grać tylko taką muzykę jaką lubię i nie myśleć o tym, że powinienem zagrać w pewnym momencie trochę "pasztetu" tylko dlatego, żeby nie odeszli od nas słuchacze.
Jednakże małe, lokalne rozgłośnie komercyjne są niekiedy zmuszane gustami słuchaczy do grania pewnych rzeczy, gdyż w przeciwnym wypadku zupełnie wypadną z rynku.
Rzeczywiście jest to spory problem. Kiedyś stwierdziłem, że to przecież właśnie przez nas, prezenterów oraz przez osoby decydujące o tym, jaka muzyka będzie emitowana, taka piosenka, jak Chihuahua DJ Bobo stała się przebojem lata. Otrzymałem jednak kilka listów od młodszych kolegów z małych, lokalnych stacji, którzy pisali w nich: "Panie Marku, nie mamy innego wyjścia. Jeśli my tego nie zagramy, a utwór ten emitują również duże rozgłośnie, które można u nas odbierać, to nas nikt nie będzie słuchał". Myślę, że jest to kolejny problem, nad którym powinniśmy się zastanowić. Nie uważam się jednak za osobę, która może mieć patent na rozwiązywanie takich spraw.
Jak widzi Pan przyszłość Trójki oraz swoją przyszłość w tej rozgłośni?
Również tego nie wiem. Czuję się dosyć mało komfortowo, gdyż przez całe życie robiłem trochę odmienne radio. Teraz sytuacja zmusza mnie do pewnych nagięć. Tak długo, jak będę w stanie się naginać, tak długo będę to robił.
Czy liczy Pan na wzrost słuchalności Programu 3?
Tak jak już wspominałem, obecna oferta Trójki wcale nie jest taka zła. Wiem, że część osób obraziła się na nas, odeszła od nas, bądź też tęskni za starą Trójką. Jest to oczywiście jakiś problem. Ja sam tęsknię za tym, co robiliśmy kiedyś. Uważam jednak, że czas tamtego radia minął. Nie ma się co oglądać za siebie, trzeba iść cały czas do przodu. Myślę, że sporo osób nie wie po prostu, jaki program jest u nas obecnie emitowany.
Czyli biorąc pod uwagę rynek radiowy w Polsce należy optymistycznie patrzeć w przyszłość?
Nie mamy innego wyjścia. W przeciwnym wypadku pozostawałoby tylko usiąść i płakać, a trzeba iść cały czas do przodu.
Dziękuję za rozmowę.
____________
Źródło: Gazeta Muzyczna. Niestety, nie udało nam się ustalić daty powstana tego tekstu.
2004-07-30
powrót ::