692610
List Joanny Grochowskiej do Premiera Marka Belki
Częstochowa, 2004.09.30
PREZES RADY MINISTRÓW
MAREK BELKA
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
MAREK BELKA
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
Szanowny Panie Premierze!
Zwracam się do Pana Premiera – tak jak wcześniej niestety bezskutecznie do Pana Poprzednika, – z prośbą o zwrócenie uwagi na to, co dzieje się od 4 lat z Programem III PR, programem radia publicznego, którego to radia słuchacze ponoszą koszty utrzymania, w postaci abonamentu, a które mimo zapewnień ich włodarzy, nie wypełnia zadań misyjnych, wynikających z ustawy o rtv oraz gwarantowanych konstytucją RP.
Haniebne zmiany na antenie tego programu rozpoczęły się ponad 4 lata temu, kiedy odwołano Piotra Kaczkowskiego z funkcji dyrektora tej stacji, wtedy “najlepszego eteru w kraju”, przez pseudo-reformatora i wyznawcę tzw. formatowania, Eugeniusza Smolara, ówcześnie wiceprezesa Zarządu PR, dziś oddalonego wypowiedzeniem, ale nadal spełniającego rolę „doradcy” prezesa, czyli, faktycznie szarej eminencji Polskiego Radia.
Ów pseudo-reformator, człowiek mieniący się znawcą radia po dość długiej, za to niespecjalnie chlubnej karierze w radio BBC, najpierw zniszczył prywatne Inforadio, potem konsekwentnie i skutecznie niszczył aż zniszczył elitarną Trójkę.
Działo się to za prezesury Ryszarda Miazka, który, kiedy zrozumiał, że popełnił błąd odwołując Piotra Kaczkowskiego, sam przestał być prezesem.
Na stanowisku dyrektora Programu III właśnie już panoszył się Witold Laskowski, były korespondent TVP z Moskwy, pozbawiony nie tylko wiedzy o radiu, ale zwykłej skromności i pokory wobec zadań sobie nieznanych.
Na skutek zaostrzonego protestu słuchaczy oraz krytyki prasowej działań Witolda Laskowskiego, Prezes R. Miazek zapowiedział publicznie w Gazecie Wyborczej zmiany na stanowisku dyrektora, czego niestety nie zdążył dokonać.
Tymczasem na stanowisko Prezesa Zarządu PR został powołany Andrzej Siezieniewski. Podobnie, jak Witold Laskowski korespondent z Moskwy, tyle, że Polskiego Radia. Zamiast wsłuchać się w głosy tych, dzięki którym pracuje na eksponowanym stanowisku, czyli słuchaczy płacących abonament na utrzymanie Polskiego Radia, prezes wcielił w życie zasadę, że „kruk krukowi oka nie wykole”, aprobując tym samym ideę całkowitego zniszczenia Trójki, zwanej od 7 kwietnia 2001 trUjką.
Tego dnia odbył się w Warszawie symboliczny pogrzeb kultowej stacji.
Od 4 lat, mimo konsekwentnie kontynuowanego protestu słuchaczy, wielu krytycznych publikacji prasowych autorstwa znanych i cenionych dziennikarzy tak prasowych jak i radiowych, listu otwartego do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z podpisami osób znanych i poważanych m.in.: Zbigniewa Preisnera, Jana Rokity, Ryszarda Bugajskiego, otwartej krytyki na portalach , forach i czatach internetowych, mimo spadającej słuchalności, nadal proponuje nam się ofertę będącą całkowitą karykaturą misji radia publicznego i obrazą dawnej klasy tej Stacji.
Usunięcie (zwolnienie) większości profesjonalnych dziennikarzy, przeniesienie na godziny dla wampirów i nietoperzy audycji prowadzonych przez garstkę ocalałych fachowców, to skuteczne pozbawianie programu indywidualności i najważniejszy, całkowicie degradujący Program, element owego niszczenia.
Kwestie te poruszane już 4 lata przez protestujących słuchaczy są nieodmiennie traktowane przez władze radia i pozostałych adresatów protestów jako działania niegroźnej grupy oszołomów, a udzielane odpowiedzi – jeśli w ogóle są udzielane – są aroganckie, nonszalanckie i – na ogół – nie odnoszą się do tematu. Piszący dowiadują się, że władze Radia wiedzą lepiej, co się słuchaczom podoba.
Coraz bardziej bezradni słuchacze zwracają się do najwyższych władz państwa, czyli Prezydenta, Premiera, także Przewodniczącego Rady Nadzorczej i Programowej PR, Przewodniczącego KRRiT, Przewodniczącego Sejmowej i Senackiej Komisji Kultury, Rady Etyki Mediów, prasy i telewizji z listami w obronie „najlepszego eteru w kraju”, ale działania te nie przynoszą wymiernych i oczekiwanych efektów.
Kolokwialne stwierdzenia Prezesa Andrzeja Siezieniewskiego, że nie może realizować misji bez wpływów z abonamentu jest bezczelnym odwracaniem uwagi od istoty problemu, przesuwaniem na dalszy plan rosnącej irytacji słuchaczy, którzy jeszcze trUjki słuchają. Tymczasem spadająca liczba wpłat jest wypadkową tego co z anteny publicznego radia słychać, a co potwierdziły w całej rozciągłości właśnie zakończone obrady kolejnej krakowskiej konferencji na temat mediów.
Jest to także odwracaniem uwagi od faktu, że to protestujący słuchacze zainteresowali Rzecznika Praw Obywatelskich sprawą klasyfikacji abonamentu i koniecznością jednoznacznej oceny czym on jest: podatkiem, daniną, a może darowizną na rzecz Polskiego Radia. Wystąpienie to było skutkiem opinii Głównego Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, Jana Czekaja, który wyjaśnił nam, że abonament nie podlega dyscyplinie budżetowej, bowiem nie zalicza się do finansów publicznych sensu stricto i można właściwie dowolnie nim operować, co zresztą ma miejsce od wielu lat.
Całość naszych działań w tej sprawie archiwizują strony internetowe: www.tajniak.pl/protest i www.trojka.net/protest.
Kolosalne pieniądze przeznaczone na trzy kolejne kampanie reklamowe tworu radiopodobnego, jakim stał się Program III, to pieniądze podatnika wrzucone w błoto. Zarówno ten fakt jak i skandale związane z omijaniem przy tej okazji ustawy o zamówieniach publicznych, mają jedynie służyć utrzymaniu skompromitowanego brakiem osiągnięć na polu zdobywania słuchaczy moskiewskiego korespondenta, który z upodobaniem robi telewizję z radia oraz zatrudnia rozkosznie rozkosznych żółtodziobów w miejsce profesjonalnych dziennikarzy.
Dyrektor Piotr Kaczkowski nie otrzymywał takich kwot na kampanie reklamowe, a jednak reklamował Trójkę znacznie skuteczniej przez patronaty medialne, „rozdawnictwo” słynnych kubków Trójki, czy biletów na koncerty, przez co nie tylko wpływał na podniesienie słuchalności, ale jednocześnie tworzył niepowtarzalną więź słuchacza z radiem.
Panie Premierze,
cztery lata to bardzo długo, jak na oczekiwanie by danina publiczna, jaką jest abonament w świetle werdyktu Trybunału Konstytucyjnego, przyniosła wymierny i oczekiwany efekt.
Jeśli nie zechce Pan zareagować na nasz kolejny apel, Program III PR spopieli się do reszty, a my, wciąż czekający z nadzieją słuchacze, wolelibyśmy by się, jak Feniks z popiołów, odrodził.
Aby uleczyć sytuację polskiego radia publicznego należy natychmiast odwołać Prezesa Zarządu PR, dyrektora Programu III i powołać na ich miejsca fachowców, którzy partyjno – koteryjne układy zastąpią profesjonalizmem zawodowym.
Jestem głęboko przekonana, że te zmiany pozwolą przywrócić Programowi III utracony wizerunek i pozwolą na powrót kochanym przez słuchaczy audycjom i ich autorom.
Oczekując od Pana Premiera zrozumienia i pomocy, łączę wyrazy szacunku
Joanna Grochowska
Joanna Grochowska
2004-10-07
powrót ::