693234
Lekcja pokory a’la Paweł Kostrzewa
Alina Dragan: Kim jest Paweł Kostrzewa?
Paweł Kostrzewa: Dziennikarzem radiowym. Fanem muzyki. Animatorem. Autorem wielu audycji. Kolekcjonerem płyt. Pisze o muzyce. Współpracuje z telewizją. Jest jurorem na ważnych konkursach. Był na kilkuset koncertach. Jest autorem serii płyt. Od 15 lat bez pamięci zakochany w radiu. Od 8 lat dumnym Trójkowiczem.
A.D.: Radio to pasja czy przypadek?
P.K.: Jak wielu młodziaków na początku lat 80 interesowałem się muzyką. Chodziłem do Klubu Jazzowego w Domu Kultury w Legnicy. 'Jazz' był przykrywką dla rocka, którego tam słuchaliśmy.
A.D.: Ale kombatanctwo!
P.K.: Ale był i jazz i muzyka alternatywna. Tam poznałem i Milesa Davisa i płyty wydawane przez ECM, ale też R.E.M. i Husker Du. To były licealne czasy. Na studiach trafiłem do Akademickego Studia Radiowego Nad Odrą. To tam przeżywałem pierwsze emocje przed mikrofonem. Realizowałem audycje kolegów, robiłem jingle. Uczyłem się radia. Do Polskiego Radia Wrocław wprowadził mnie Andrzej Benke. Pierwsze audycje, pierwsze oprawy muzyczne. Szybko udało mi się zaskarbić sympatię ludzi i prezesa, bo 2 lata później już byłem szefem muzycznym nowego radia. Programu Miejskiego PRW (dziś Radio RAM).
Stworzyłem bazę i format. Spędziłem przed mikrofonem ponad 5 tysięcy godzin. I tak minęło 5 lat. Potem dostałem propozycję od Pawła Zegarłowicza (ówczesnego dyrektora) i trafiłem do Trójki (ówczesnego Programu III).
Odpowiadając zatem na Twoje pytanie - radio to moja pasja!
A.D.: Co jest dla Ciebie źródłem największej inspiracji do pracy w radiu?
P.K.: Słuchacze. Muzyka. Ludzie radia. Atmosfera.
A.D.: Napisałeś do mnie, że ostatnio jesteś głównym zarządzającym muzyką w Jedynce. Czy ja coś przeoczyłam, bo przecież nam wszystkim ściśle kojarzysz się z Trójką?
P.K.: I to jest dobre skojarzenie. To w Trójce jestem dziennikarzem antenowym. Mam własne programy, jestem DJ-em. Znają mnie słuchacze. Programowanie muzyki to taka druga linia, liga bezimiennych bohaterów. Bo kto ze słuchaczy wie, kto 'robi' muzykę np. w Zetce? Ale to od programujących zależy jak brzmi radio. W Jedynce jestem od czarnej roboty. Jestem głównym zarządzającym muzyką, kieruję małym zespołem programującym, tak to nazwijmy. Satysfakcją w tej pracy jest dobre brzmienie stacji i wysoka ocena muzyki przez słuchaczy w badaniach.
A.D.: Popraw mnie, jeżeli wyrażę się niezbyt precyzyjnie, ale system producencki w Polskim Radiu ma 'podnieść' m.in. kreatywność załogi i mobilizować ludzi do robienia lepszego radia?
P.K.: Moją podniósł (kreatywność). Zmobilizował. I cieszę się, że radio chce korzystać z moich doświadczeń. Nowy system każdemu otworzył nowe możliwości. Każdy może z tego dobrodziejstwa korzystać. Ja lubię wyzwania, więc nie czekałem.
A.D.: Ale jesteś w dalszym ciągu w Trójce. Jesteś tam docelowo, czy też zamierzasz przenieść się kiedyś do Jedynki?
P.K.: Tylko wieczność jest docelowa. Teraz jestem tu i tu. W każdym z programów w innym charakterze. Ten system właśnie daje zielone światło do takich rozwiązań. Co będzie jutro? Tomorrow Never Knows....
A.D.: Czy uważasz, że Trójka jest stacją muzyczną, czy grającą muzykę?
P.K.: Trójka nie jest taką typową stacją muzyczną, ale jest najbardziej muzyczna ze wszystkich stacji. Nikt nie mówi tyle o muzyce, co my. Tak pamiętam to radio jako słuchacz od początku lat 80. Nic się nie zmieniło, dziś jako jego współtwórca myślę tak samo.
Ale myślę też, że kwestią czasu jest kanał muzyczny publicznego radia. TVP już planuje kanały tematyczne, a jak będzie u nas? Taki jest rozwój mediów i świadomości odbiorcy. Coraz większej świadomości.
A.D.: Jakie programy w Trójce mają muzyczny charakter, nie powiem edukacyjny, ale informacyjny?
P.K.: Jest ich ciągle wiele. Pomyśl o Piotrze, Marku, o mnie i już masz 6 audycji autorskich. A pozostali autorzy? Hirek , Marcin... Mamy przynajmniej 20 audycji autorskich, a może nawet więcej.
Niewiarygodne, co?
A.D.: Jako szef redakcji muzycznej (2000-2001) zmieniłeś coś w charakterze muzycznym stacji?
P.K.: Wtedy rozpoczęło się w Trójce programowanie muzyki. To był przełomowy moment (pomyśleć, że we Wrocławiu robiłem to od 1992!). Najważniejszy dla losów stacji. Otworzył się nowy rozdział.
Ponadto powstało nowe, codzienne dwugodzinne pasmo z muzyką dla młodych 'Trzymaj z nami'. Kierowałem redakcją, w której byli m.in. Piotr Kaczkowski, Marek Niedźwiecki, Marcin Kydryński to niełatwe zadanie. To był czas, kiedy rodziły się przemiany.
A.D.: Czy zgodzisz się ze mną, że na początku powstawania wolnego rynku radiowego stacje publiczne zbyt dużo przespały?
P.K.: Wszystko przespały. Początek lat 90 zaważył na dzisiejszym podziale rynku. Mit siły publicznego radia spowodował niczym nieuprawnione przekonanie, że 'oni' nam nic nie mogą zrobić. A to był fatalny błąd. Prywatni nadawcy przez 5 lat strzelali gole do pustej bramki publicznemu radiu, a ono uparło się, żeby nie wystawiać bramkarza. Przez to dziś walka o promil słuchaczy jest jak bitwa o Anglię.
A.D.: Czy brakuje Ci teraz czegoś z 'tamtych lat', z lat Twojego pionierstwa radiowego?
P.K.: Niczego mi nie brakuje. Lubię ludzi i nowe wyzwania. Zmieniam otoczenie. Wymyślam nowe programy, akcje antenowe. Programuje muzykę. Prowadzę koncerty i audycje, które lubię. Robię wywiady. Podróżuję. Ciągle mam mnóstwo energii. Kiedyś pracowałem w stacji, której słuchało kilkaset tysięcy słuchaczy, teraz pracuję dla milionów. To jest wyzwanie! Dziś dużo więcej rzeczy szybko da się sprawdzić, czy są dobre czy nie. Kiedyś więcej pracowało się po omacku. Dziś są badania, pytamy słuchaczy i wiemy dużo więcej.
A.D.: Z tego co wiem, w dalszym ciągu układacie w Trójce muzykę na 'piechotę'. To się da robić, skoro tyle lat tak pracujecie, ale jak można w takim systemie kontrolować rotacje?
P.K.: Da się. Robiłem to przez 4 lata. Zresztą 'hand made' ma swoją wartość. Jak Rolls Royce! Pewność, gwarancja i niepowtarzalność.
Jeśli ktoś wie, o co chodzi. Wcześniej pracowałem przez 5 lat na komputerze. Więc jestem jednym z niewielu w kraju, którzy umieją tak i tak. Komputer bardzo pomaga, bo jest więcej czasu na szlifowanie. Pomaga przede wszystkim w zapamiętywaniu.
A swoją drogą doszły mnie słuchy, że konkurencja coraz więcej rzeczy robi ręcznie! Tylko oni mają małe bazy.... szczęściarze.
A.D.: A ja pamiętam jak dziś, że software do programowania muzyki miał Wam kupić...
P.K.: ... Pan Smolar. Też to pamiętam, ale jak wiesz on już nie pracuje w Polskim Radiu.
A.D.: A czy to nie jest tak, że 'starszaki' boją się wciąż automatyzacji? Znam opinie, rozpowszechniane wprawdzie już coraz rzadziej, szczególnie wśród tych, którzy nigdy nie widzieli żadnego systemu do programowania muzyki, że jest to 'narzędzie diabła'. 'No bo to nie człowiek decyduje, co się gra tylko... maszyna'.
P.K.: Mogę mówić tylko za siebie. Ja się nie boję. Pracowałem od 1992 do 1997 na software'rze, to był Powerplay, potem Powergold. Wiem na czym polega praca Selectora. Co więcej, nawet umiem pracować w programie do rotacji muzyki w systemie Dalet. To brednie, że komputer sam układa muzykę. Każdy dobry programujący to wie.
A.D.: Kto ostatecznie decyduje o tym, jakie nowości gracie w Trójce?
P.K.: W czwartek zbiera się kolegium i wspólnie podejmuje decyzje, które cztery nowe utwory będą włączone na antenę od następnego poniedziałku.
A.D.: Jakbyś opisał różnice w programowaniu muzyki w Trójce i Jedynce?
P.K.: To audytorium rządzi muzyką. Trójka i Jedynka mają kompletnie inne bazy. Różna jest intensywność rotacji.
Inaczej wprowadza się nowe piosenki. Wszystko je różni. Dla programującego muzykę Jedynka jest dużym wyzwaniem, bo jest to stacja z największą grupą najstarszych słuchaczy. Tu potrzebna jest chirurgia muzyczna.
Co nie znaczy, że w Trójce była to bułka z masłem. Zresztą myślę, że jeszcze nie znamy ostatecznego wizerunku muzycznego Trójki.
A.D.: Jedynka miała mnóstwo muzycznych audycji autorskich i z pewnością nie miała jednolitej bazy?!
P.K.: Nie miała, ale teraz ma. Wizja jest konkretna. Zaakceptowana przez dyrekcję. Wprowadzamy ją już jakiś czas, ale jak wiesz 'Rome Wasn't Built In A Day...'. Reszta to tajemnica zakładu, ale niech już konkurencja drży.
A.D.: Jak się gra w stacji, która ma tak szerokie wiekowo spektrum słuchaczy?
P.K.: Pogodnie, optymistycznie. Dynamicznie, kiedy trzeba i łagodnie, gdy jest na to pora... I tu jest ta trudność większa niż w Trójce.
A.D.: Czy w Jedynce będziesz miął swoją audycję?
P.K.: Dziś moim 'macierzystym' programem jest Trójka. Tu pracuję antenowo. Dopóki będę w Trójce na antenie, nie będę na antenie w Jedynce. Dziennikarze tworzący wizerunek stacji pracują na antenie w jednym programie. Pomyśl, że nagle np. ja i Marek zaczęlibyśmy prowadzić nowe audycje w Jedynce. Słuchacze nie wiedzieliby jakiego radia słuchają.
A.D.: Jeżeli mogę być z Tobą szczera, chociaż nie twierdzę, że ktoś jest na stałe przypisany do swojego miejsca pracy, ale dla mnie dokonała się w Tobie przemiana, która nie jest do końca zrozumiała. Otóż któregoś dnia zacząłeś prezentować program z piosenkami popowymi. Nie ma w tym nic złego, bo człowiek pracujący w radiu powinien być uniwersalny. Ale gdy Ty, przeciwnik i trochę wyśmiewacz pewnych wykonawców mówisz, że 'Kylie nagrała najlepszą piosenkę w swojej karierze', czy sądzisz, że jesteś przekonywujący w tym, co mówisz do słuchacza?
P.K.: To jest trochę tak jak z aktorem, który gra w kinie niezależnym, artystycznym i mało kto go zna, choć ten robi fantastyczne rzeczy. Trafia do serialu. Staje się popularny i może przez to, ktoś dotrze do jego ważnej twórczości. I to działa. I bardzo się z tego cieszę.
'Sobota W Stylu Pop' to był mój autorski pomysł, razem z tytułem. Poza konkursem pozostaje fakt, że pokazałem moją wiedzę i że umiem zrobić taki program. Co więcej docenili to słuchacze (to dowód, że oni nie mają 'alternatywnych' problemów). Bez żadnej reklamy zewnętrznej słuchalność tej audycji wzrosłą kilkukrotnie i 'Sobota W Stylu Pop' stała się jedną najpopularniejszych audycji w Trójce. Ponadto wyszło na jaw, że wielu alternatywnych w sobotę o tej porze chce czegoś innego i to ode mnie!
No i jeszcze sprawa Kylie. Kylie Minogue jest jedną z największych gwiazd tegorocznego festiwalu Glastonbury!
A.D.: A czy masz jakieś bardzo osobiste marzenie dotyczące Ciebie i radia w przyszłości?
P.K.: Marzę, żeby radio mi się nie znudziło. Żeby zawsze było moją pasją.
Bo kiedy stanie się pracą, będę musiał je zdradzić...
Rozmawiała:
Alina Dragan
www.radionewsletter.pl
12 kwietnia 2005
2005-04-23
powrót ::