693237
Komercja nie robi radia – Rzeczpospolita, 8 czerwca 2005
Rz: Jak publiczne radio daje sobie radę z rosnącą konkurencją na rynku?
Nie konkurujemy z komercyjnymi rozgłośniami, bo one nie robią prawdziwego radia. W zdecydowanej większości nadają muzykę i lepiej lub gorzej robione informacje. Rozgłośnie komercyjne to rodzaj grającej szafy - 95 procent muzyki, 5 procent słowa. Gdybyśmy poszli w tym kierunku, to by nas, słusznie zresztą, odsądzono od czci i wiary.
W radiu publicznym są słuchowiska, reportaże, edukacja, programy kulturalne, poradnicze, rozrywkowe. W tych dziedzinach nie mamy konkurencji. Radia komercyjne nie ścigają się z nami np. w nadawaniu transmisji z obrad Sejmu
Radia komercyjne nie mają abonamentu. Możecie robić ambitne programy, bo ściągacie z posiadaczy radioodbiorników podatek.
Abonament jest opłatą za to, że państwo stworzyło infrastrukturę umożliwiającą ludziom dostęp do radia i telewizji. Rzeczywiście 75 procent naszego budżetu pochodzi z abonamentu. Wpływy z reklam to zaledwie od 15 do 17 procent naszych funduszy i specjalnie nie walczymy o więcej. Od zarabiania pieniędzy są rozgłośnie komercyjne i niech to robią w sobie właściwy sposób.
A jednak Program III Polskiego Radia zmienił formułę, co fani uznali za pójście w kierunku komercji.
To jest ogromne nieporozumienie. Na Trójce wyrosło pokolenie dzisiejszych pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków. Bardzo ich szanujemy, ale gdybyśmy schlebiali gustom tylko tych słuchaczy, to Trójka musiałaby się starzeć wraz z nimi. Tak zresztą było w latach 90.
Oczywiście mogliśmy wtedy powiedzieć: niech Trójka trwa w niezmienionym stanie i umrze. Zdecydowaliśmy jednak, że trzeba przyciągnąć do tego programu młodszych odbiorców, wykształconych, inteligentnych, poszukujących odpowiedzi na ważne pytania stawiane im przez życie. Obecnie największa grupa słuchaczy Trójki ma od 25 do 40 lat - około 85 procent z nich to ludzie z wyższym wykształceniem. Audytorium Trójki wzrosło w ciągu ostatnich kilku lat o około 50 procent.
Czy w takim razie wraz z wiernymi słuchaczami nie umrze Jedynka, która ma najstarszych odbiorców?
Nie sądzę. W publicznym radiu jest tak, że słuchacze dojrzewają i porzucają jedne programy dla innych. Mamy Jedynkę dla najstarszych, ale mamy i Radio Bis dla młodych - 70 procent muzyki i 30 procent słowa. A w tym nauka języków, wydarzenia kulturalne, popularyzacja wiedzy, teatr, muzyka, ciekawostki.
Mamy też program Program II poświęcony kulturze, zarówno tej wysokiej, jak i popularnej. Słucha go blisko pół miliona ludzi. To zaledwie 1,6 procentu odbiorców, ale proszę powiedzieć mieszkańcowi na przykład Olecka, że nie będzie już miał okazji posłuchać koncertu z La Scali, bo to za dużo kosztuje, a amatorów takich koncertów jest niewielu. Podobne rozumowanie byłoby sprzeczne z zadaniami radiofonii publicznej zapisanymi w ustawie o radiofonii i telewizji.
Jednak musi pan przyznać, że niektóre programy Jedynki trącą myszką.
Słodkie Radio Retro rzeczywiście dla młodych słuchaczy może trącić myszką, ale gdyby ktokolwiek się na nie targnął, to ludzie roznieśliby budynek radia. Gdybym chciał zdjąć z anteny słuchowisko "W Jezioranach" albo "Matysiaków", to bym został zarzucony protestami. Każde zniknięcie popularnej audycji wywołuje istną lawinę listów i telefonów.
Mamy coraz więcej słuchaczy w wieku 60 - 70 lat. Radia komercyjne nie mają dla nich oferty, bo nastawione są na młodszych odbiorców. Starszym ludziom tylko my zapewniamy szeroką, różnorodną ofertę. Radio publiczne ma łącznie około 30 procent udziału w rynku, realizuje ustawowe cele i nie mam wątpliwości, że jest instytucją potrzebną społeczeństwu, czemu ono daje wyraz, obdarzając nas swoim zaufaniem.
Nie konkurujemy z komercyjnymi rozgłośniami, bo one nie robią prawdziwego radia. W zdecydowanej większości nadają muzykę i lepiej lub gorzej robione informacje. Rozgłośnie komercyjne to rodzaj grającej szafy - 95 procent muzyki, 5 procent słowa. Gdybyśmy poszli w tym kierunku, to by nas, słusznie zresztą, odsądzono od czci i wiary.
W radiu publicznym są słuchowiska, reportaże, edukacja, programy kulturalne, poradnicze, rozrywkowe. W tych dziedzinach nie mamy konkurencji. Radia komercyjne nie ścigają się z nami np. w nadawaniu transmisji z obrad Sejmu
Radia komercyjne nie mają abonamentu. Możecie robić ambitne programy, bo ściągacie z posiadaczy radioodbiorników podatek.
Abonament jest opłatą za to, że państwo stworzyło infrastrukturę umożliwiającą ludziom dostęp do radia i telewizji. Rzeczywiście 75 procent naszego budżetu pochodzi z abonamentu. Wpływy z reklam to zaledwie od 15 do 17 procent naszych funduszy i specjalnie nie walczymy o więcej. Od zarabiania pieniędzy są rozgłośnie komercyjne i niech to robią w sobie właściwy sposób.
A jednak Program III Polskiego Radia zmienił formułę, co fani uznali za pójście w kierunku komercji.
To jest ogromne nieporozumienie. Na Trójce wyrosło pokolenie dzisiejszych pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków. Bardzo ich szanujemy, ale gdybyśmy schlebiali gustom tylko tych słuchaczy, to Trójka musiałaby się starzeć wraz z nimi. Tak zresztą było w latach 90.
Oczywiście mogliśmy wtedy powiedzieć: niech Trójka trwa w niezmienionym stanie i umrze. Zdecydowaliśmy jednak, że trzeba przyciągnąć do tego programu młodszych odbiorców, wykształconych, inteligentnych, poszukujących odpowiedzi na ważne pytania stawiane im przez życie. Obecnie największa grupa słuchaczy Trójki ma od 25 do 40 lat - około 85 procent z nich to ludzie z wyższym wykształceniem. Audytorium Trójki wzrosło w ciągu ostatnich kilku lat o około 50 procent.
Czy w takim razie wraz z wiernymi słuchaczami nie umrze Jedynka, która ma najstarszych odbiorców?
Nie sądzę. W publicznym radiu jest tak, że słuchacze dojrzewają i porzucają jedne programy dla innych. Mamy Jedynkę dla najstarszych, ale mamy i Radio Bis dla młodych - 70 procent muzyki i 30 procent słowa. A w tym nauka języków, wydarzenia kulturalne, popularyzacja wiedzy, teatr, muzyka, ciekawostki.
Mamy też program Program II poświęcony kulturze, zarówno tej wysokiej, jak i popularnej. Słucha go blisko pół miliona ludzi. To zaledwie 1,6 procentu odbiorców, ale proszę powiedzieć mieszkańcowi na przykład Olecka, że nie będzie już miał okazji posłuchać koncertu z La Scali, bo to za dużo kosztuje, a amatorów takich koncertów jest niewielu. Podobne rozumowanie byłoby sprzeczne z zadaniami radiofonii publicznej zapisanymi w ustawie o radiofonii i telewizji.
Jednak musi pan przyznać, że niektóre programy Jedynki trącą myszką.
Słodkie Radio Retro rzeczywiście dla młodych słuchaczy może trącić myszką, ale gdyby ktokolwiek się na nie targnął, to ludzie roznieśliby budynek radia. Gdybym chciał zdjąć z anteny słuchowisko "W Jezioranach" albo "Matysiaków", to bym został zarzucony protestami. Każde zniknięcie popularnej audycji wywołuje istną lawinę listów i telefonów.
Mamy coraz więcej słuchaczy w wieku 60 - 70 lat. Radia komercyjne nie mają dla nich oferty, bo nastawione są na młodszych odbiorców. Starszym ludziom tylko my zapewniamy szeroką, różnorodną ofertę. Radio publiczne ma łącznie około 30 procent udziału w rynku, realizuje ustawowe cele i nie mam wątpliwości, że jest instytucją potrzebną społeczeństwu, czemu ono daje wyraz, obdarzając nas swoim zaufaniem.
Rozmawiała Eliza Olczyk
2005-06-09
powrót ::