693240
Ustawa ustawą... – Gazeta Wyborcza, 30 grudnia 2005
Kilka słów na temat wyboru członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wszystkim, którzy pamiętają państwowe media i cenzurę w PRL-u i teraz będą współdecydować o wyborze członków nowej KRRiT, chciałbym przypomnieć, że powinniśmy przede wszystkim pomyśleć o dobru wspólnym, którym są w Polsce wolne i niezależne media.
Jest szereg możliwych koncepcji wyłonienia tych osób – mogą to być tzw. parytety partyjne, ale wówczas lepiej, aby zostały wzięte pod uwagę wszystkie partie w parlamencie, także opozycyjne, a nie tylko koalicja rządząca. Takie rozwiązanie nie ma chyba w obecnym kształcie parlamentu większych szans. Jeśli jednak wybór członków Rady będzie stronniczy, to proponuję wziąć pod uwagę i taką możliwość, że za cztery lata wszystko może się odwrócić. Media publiczne mogą się przechylać co kilka lat raz w tę, raz w tamtą stronę... Tego chyba nikt nie chce?
Są inne rozwiązania, choćby to proponowane przez Unię Wolności w 2003 r. i zastosowane przy wyborach do rady nadzorczej TVP przez ówczesnego członka KRRiT Jarosława Sellina – kandydatury rekomendowanej przez stowarzyszenia twórcze. Czy na przykład w środowiskach akademickim, dziennikarskim czy filmowym nie znaleźliby się wybitni fachowcy w tej dziedzinie?
Jeszcze innym rozwiązaniem jest koncepcja powołania bezpartyjnych fachowców. Jako członek rady nadzorczej TVP przez trzy lata zebrałem trochę doświadczeń, mam poczucie skromnych sukcesów, ale też wielu niepowodzeń – o jednych i drugich chętnie wypowiem się innym razem. Teraz sprawą najważniejszą dla mnie i największą wartością jest niezależność mediów – publicznych i komercyjnych – m.in. od wpływów politycznych i światopoglądu rządzących.
Krzysztof Knittel
kompozytor, przewodniczący Polskiej Rady Muzycznej,
Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej.
Od redakcji: Powrót do koncepcji parytetu partyjnego w KRRiT jest tyle wspaniałomyślne, co naiwne. Pierwsza Rada, w której znalazło się również miejsce dla parlamentarnej opozycji, pokazała skutki takiego myślenia. Pierwsze uzupełnienie jej składu, które odbyło się pod rządami SDRP udowodniło, że nie we wszystkich kręgach politycznych funkcjonuje myślenie parytetowe. Wybór członków jedynie słusznej partii, zachwiało równowagą, a wprowadzona pod naciskiem szarej eminencji Czarzastego zasada większości (w miejsce zasady konsensu) skasowała jakikolwiek pluralizm w KRRiT zastępując go dyktaturą.
Co będzie się działo w Radzie pod obecną ustawą – czas pokaże.
Jest szereg możliwych koncepcji wyłonienia tych osób – mogą to być tzw. parytety partyjne, ale wówczas lepiej, aby zostały wzięte pod uwagę wszystkie partie w parlamencie, także opozycyjne, a nie tylko koalicja rządząca. Takie rozwiązanie nie ma chyba w obecnym kształcie parlamentu większych szans. Jeśli jednak wybór członków Rady będzie stronniczy, to proponuję wziąć pod uwagę i taką możliwość, że za cztery lata wszystko może się odwrócić. Media publiczne mogą się przechylać co kilka lat raz w tę, raz w tamtą stronę... Tego chyba nikt nie chce?
Są inne rozwiązania, choćby to proponowane przez Unię Wolności w 2003 r. i zastosowane przy wyborach do rady nadzorczej TVP przez ówczesnego członka KRRiT Jarosława Sellina – kandydatury rekomendowanej przez stowarzyszenia twórcze. Czy na przykład w środowiskach akademickim, dziennikarskim czy filmowym nie znaleźliby się wybitni fachowcy w tej dziedzinie?
Jeszcze innym rozwiązaniem jest koncepcja powołania bezpartyjnych fachowców. Jako członek rady nadzorczej TVP przez trzy lata zebrałem trochę doświadczeń, mam poczucie skromnych sukcesów, ale też wielu niepowodzeń – o jednych i drugich chętnie wypowiem się innym razem. Teraz sprawą najważniejszą dla mnie i największą wartością jest niezależność mediów – publicznych i komercyjnych – m.in. od wpływów politycznych i światopoglądu rządzących.
Krzysztof Knittel
kompozytor, przewodniczący Polskiej Rady Muzycznej,
Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej.
Od redakcji: Powrót do koncepcji parytetu partyjnego w KRRiT jest tyle wspaniałomyślne, co naiwne. Pierwsza Rada, w której znalazło się również miejsce dla parlamentarnej opozycji, pokazała skutki takiego myślenia. Pierwsze uzupełnienie jej składu, które odbyło się pod rządami SDRP udowodniło, że nie we wszystkich kręgach politycznych funkcjonuje myślenie parytetowe. Wybór członków jedynie słusznej partii, zachwiało równowagą, a wprowadzona pod naciskiem szarej eminencji Czarzastego zasada większości (w miejsce zasady konsensu) skasowała jakikolwiek pluralizm w KRRiT zastępując go dyktaturą.
Co będzie się działo w Radzie pod obecną ustawą – czas pokaże.
2006-01-08
powrót ::