693240
W cieniu Krajowej Rady – Interia, 20006-02-21
Apolityczną instytucję zajmującą się ładem medialnym w Polsce, finansowaną z funduszy Unii Europejskiej, chciałaby powołać była przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuta Waniek.
Waniek to wieloletnia prominentna działaczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Sama uważa się jednak za niezależnego eksperta, którego wiedza i doświadczenie mogą teraz pójść na marne - przypomina "Życie Warszawy".
- Myślę o powołaniu niezależnej, pozarządowej instytucji, takiej KRRiT-bis, bo obecna została zdominowana przez jedną opcję polityczną i nie można oczekiwać, że będzie się wywiązywać rzetelnie ze swoich zadań - zdradza dziennikowi Waniek.
- Oni (PiS) zrobili wszystko, by móc pilnować media. A kto będzie pilnował ich? - pyta.
Była szefowa Krajowej Rady liczy, że uda się jej zbudować placówkę na miarę zajmującego się gospodarką rynkową i cieszącego się poważaniem nie tylko w sferach ekonomicznych Centrum im. A. Smitha.
Do swojej instytucji, w założeniu mającej przygotowywać obiektywne raporty i ekspertyzy - zarówno dla podmiotów prywatnych, jak i publicznych - Waniek chciałaby ściągnąć innych, zwolnionych z KRRiT oraz jej biura, fachowców.
A skąd pieniądze? - Liczę na to, że na działalność w pierwszych dwóch, trzech latach uda mi się pozyskać fundusze z Unii - przyznaje była minister.
Nadzieje Danuty Waniek studzi przewodniczący Fundacji im. R. Schumana (zajmującej się m.in. informowaniem o szansach, jakie stwarza Unia Europejska). - Unia finansuje rozmaite inicjatywy społeczne, starając się wspierać te najbardziej wiarygodne. Moim skromnym zdaniem, pani Waniek może mieć kłopoty z uzyskaniem pozytywnej opinii - uważa Piotr Nowina-Konopka.
Z kolei Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha zaznacza, że to nie zdobycie pieniędzy na działalność przesądza o powodzeniu projektu. - W naszym przypadku było to 17 lat budowania wiarygodności, w trakcie których nie uwikłaliśmy się w politykę - podkreśla rozmówca "Życia Warszawy".
Od redakcji: Dawno nie słyszeliśmy równie dobrego dowcipu. Tej pani prywata, nepotyzm, poddaństwo i dyspozycyjność pomieszały się z apolitycznością i niezależnością. Chyba, że mówimy o niezależności od obenej władzy, od której rzeczywiście jest niezależna, jak tylko bezrobotny może być niezależny od swojego – jeszcze wczoraj – pracodawcy. Ze swej strony widzimy wśród murowanych współpracowników byłej pani minister takie wielkie postaci mediów jak Robert Kwiatkowski, Włodzimierz Czarzasty, Juliusz Braun, Eugeniusz Smolar czy Andrzej Siezieniewski.
____________
Za Portalem Interia.
2006-02-21
powrót ::