237688
Trójka z plusem – Newsweek, 11-02-2006
Kultowa stacja wraca do korzeni. Krzysztof Skowroński grając na sentymentach, robi radio dla starszych słuchaczy. Oraz dla siebie.
Najwierniejsi fani stacji przecierają uszy ze zdumienia. Jeden napisał na forum: Czy dobrze dosłyszałem, że dziś Informator Ekonomiczny rozpoczął się krasnalowym haj-hooo! Czy to sen?. Zaraz dostał odpowiedź: To nie sen. Wraca stara dobra Trójka.
– Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, ale można płynąć po niej tą samą łódką – tłumaczy swoje podejście Krzysztof Skowroński, który pół roku temu przejął stery kultowej ongiś stacji. Na przekór trendom chce robić radio, w którym rządzą osobowości, a słowo jest tak samo ważne jak muzyka. Ściągnął na antenę znane sprzed lat głosy, wyciągnął z archiwów stare audycje i gra tak, jak w Trójce z lat 80. czy 90.
Na razie zabieg nie przynosi większych niespodzianek. Udziały stacji minimalnie zmalały (z 5,7 do 5,6 proc., wg SMG/KRC, październik-grudzień 2005/2006). Trójka przyciągnęła trochę więcej (o 1,5 pkt proc.) 25-39-latków. Gorzej, że odpłynęli młodsi słuchacze (spadek z 13,6 do 11,4 proc.), dla których nostalgiczne nawroty nic nie znaczą. Skowroński jednak nie przejmuje się słupkami. Mówi, że ucieczka części słuchaczy to naturalna reakcja na zmiany. Na przyciągnięcie nowych trzeba czasu i kampanii reklamowej. Ta ma wkrótce ruszyć.
Na dyrektorskim stanowisku zastąpił Witolda Laskowskiego, którego rządy w Trójce stały się dla jej fanów synonimem zagłady. To on zmienił inteligencką stację w niemal komercyjne radio z playlistą, esemesowymi konkursami i powtarzanymi nachalnie dżinglami. Unowocześnienie Trójki miało odmłodzić słuchaczy i zatamować spadek udziałów w rynku. Udział udało się podnieść zaledwie o jeden punkt procentowy, za to ludzie, którzy kochali rozgłośnię za jej niepowtarzalność, wpadli w szał. Słali listy protestacyjne, urządzali symboliczne pogrzeby i przechrzcili Trójkę na Trujkę.
Z nadzieją powitali Skowrońskiego.
– On też padł ofiarą Laskowskiego. Został wyrzucony ze stacji za jego kadencji – mówi Joanna Grochowska ze Stowarzyszenia 3/5/7, które powstało powstało na fali protestów (Myśliwiecka 3/5/7 to adres stacji). Skowroński pracował tu w latach 2001-2002. Znał i czuł tę rozgłośnię. Dlatego Czabański, który został prezesem radia pół roku temu, już osiem dni później ściągnął go z powrotem. I dał mu carte blanche.
Pierwszą decyzją nowego szefa było zniesienie zakazu gadania dla prezenterów i wyrzucenie playlisty. Na antenę wrócili ci, którzy ciężkie czasy przeczekiwali poza stacją lub zostali zepchnięci do nocnych audycji – Jan Chojnacki, Paweł Sztompke czy Grzegorz Wasowski. – Z internetu można dziś ściągnąć każdą muzykę. Ale osobowości nie da się zgrać na MP3 – podkreśla Skowroński.
W piątki poranne Zapraszamy do Trójki znów prowadzi Wojciech Mann. Jednak jego nieco senny styl nie wszystkim się podoba i słuchalność audycji spadła. Ale szef Trójki twardo stoi za Mannem. – Dzięki skurczom mięśni brzucha po dowcipach Manna można równie szybko wyjść z łóżka, jak po oblaniu kubłem zimnej wody – mówi.
Ten upór, który jest znakiem firmowym Skowrońskiego, dał się we znaki niektórym współpracownikom. – Buduje stację według własnego widzimisię – powtarzają. Krytykuje go też część słuchaczy. Jeden z nich napisał: Skowron powiedział: pani Aniu, proszę mi przynieść na biurko ramówkę z 1985 roku i zadzwonić do wszystkich żyjących prowadzących z tamtego czasu. Czy to jest pomysł na radio?.
Faktycznie wróciły stare programy: Powtórka z rozrywki, W tonacji Trójki (czyżby? – przyp. red.), Rodzina Poszepszyńskich". – Stacja mruga okiem do tych słuchaczy, którzy odeszli – usiłuje tłumaczyć Grzegorz Miecugow, przed laty dziennikarz Trójki. Ale nawet zdaniem dinozaura Wojciecha Manna sentymentalny przechył nie wróży dobrze. – Staram się nie odtwarzać wiernie atmosfery starej Trójki – mówi. Stacja nie może być radiowym muzeum.
Jednak Skowrońskiego trudno przekonać. Jest pewien, że odrobina nostalgii to coś naturalnego, a w ramówce są także nowe audycje, m.in. Tu mówi Londyn, pokazujący życie nad Tamizą, czy muzyczna Trzecia strona księżyca. Czy to wystarczy, aby do łódki zwanej Trójką wskoczyli także młodzi?
Ostatnio Wojciech Mann dostał e-mail od słuchacza: Mam 20 lat i lubię słuchać tego co Pan. Chyba jestem więc stary. Jest więc nadzieja, że stacja nie zestarzeje się wraz ze słuchaczami.
Jacek Romanowicz.
____________
Tekst pochodzi z Tygodnika Newsweek, nr 6/2007
2007-02-06
powrót ::