667711
"Na żywo" z taśmy, czyli jak dyrektor prezesa wywiadował.
Dziś w Gazecie Wyborczej możemy przeczytać:
Radiowa "Jedynka" już nie chce jeździć do Jarosława Kaczyńskiego nagrywać wywiadów. Zaprosiła prezesa do rozmowy na żywo. A tego prezes nie lubi
Krzysztof Skowroński–ostatni dyrektor w publicznym radiu z PiS-owskiego nadania – zgodził się przyjechać do Jarosława Kaczyńskiego, by nagrać z nim wywiad.
Rozmowę nadała "Trójka" wczoraj o godz. 8.15. Wcześniej prezes PiS regularnie co tydzień wypowiadał się o godz 7.15 w Programie 1 Polskiego Radia, który cieszy się dwukrotnie wyższą słuchalnością (12,6 proc.) niż "Trójka" (6,5 proc.).
Dlaczego więc teraz "Trójka"? Bo dyrektor "Jedynki" Wincenty Pipka odmówił dalszych wywiadów wyjazdowych.
Kaczyński woli Skowrońskiego
Pipka pełni obowiązki szefa radiowej "Jedynki" od końca listopada. Zastąpił Jacka Sobalę (kojarzonego z PiS), którego odwołanie było konsekwencją zawieszenia przez radę nadzorczą dwóch PiS-owskich prezesów Polskiego Radia – Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego.
Jedynym szefem anteny w publicznym radiu powołanym przez ekipę Czabańskiego pozostaje dziś Krzysztof Skowroński, dyrektor "Trójki".
Prezes Kaczyński może go uważać za rozmówcę "bezpiecznego", który nie zada niewygodnych pytań.
Jarosław Kaczyński lubi sam dobierać sobie dziennikarzy. W "Sygnałach dnia" rozmowy z nim mogli przeprowadzać tylko Jacek Karnowski i Marek Mądrzejewski. Gdy kiedyś przyjechał Grzegorz Ślubowski (też robi wywiady dla "Sygnałów"), prezes PiS poinformował władze radia, że go sobie nie życzy. I u Kaczyńskiego musiał się stawić Mądrzejewski.
Wczorajszą rozmowę ze Skowrońskim prezes wykorzystał do kolejnego ataku na media – że są bezkrytyczne w ocenie Platformy i rządu Tuska, i nad wyraz krytyczne wobec jego partii. Stąd – mówił – tak dobre notowania PO (48 proc. wedle PBS DGA dla "Gazety"), i złe PiS (28 proc.).
– Świadomość społeczną kształtują nie bezpośrednio politycy, tylko media – mówił prezes PiS. – Gdyby sytuacja w mediach była bardziej zrównoważona, to notowania byłyby dużo bliższe równowagi.
Skowroński wysłuchał tego w milczeniu. Zapytaliśmy go dlaczego. – To jest moja sprawa. Na antenie nie komentuję tego, co mówią goście – odpowiedział. – Poglądy prezesa PiS na media są znane. Nie powiedział nic nowego. To nie była rozmowa o mediach.
"Sygnały dnia" chcą prezesa na żywo, a on nie chce
Jak się dowiedzieliśmy w "Sygnałach dnia", nowi wydawcy tego programu niedawno poprosili prezesa PiS, by jak inni politycy przychodził do radia i wywiad prowadzono by na żywo.
Wcześniej bowiem – po przejęciu na początku 2006 r. Polskiego Radia przez PiS – ustanowiono tradycję, że do Kaczyńskiego, jako jedynego gościa "Sygnałów", radio przyjeżdżało wieczorem, dzień przed emisją. Montażyści musieli przychodzić w nocy, by materiał zmontować na rano. Tak było, gdy Kaczyński był premierem. Ale radio przyjeżdżało do niego również wtedy, gdy premierem być przestał.
Rzecznik radia Tadeusz Fredro-Boniecki tłumaczył: – Kaczyński nie jest przez nas traktowany nadzwyczajnie. Odbiorca publicznego radia powinien mieć zagwarantowany dostęp do czołowych polityków. Starając się ten dostęp zapewnić, dostosowujemy się do polityków.
Skowroński tłumaczy "Gazecie", że o wywiad z Kaczyńskim "starał się chyba rok".
– Wczorajsza rozmowa nie miała żadnego związku z jego odmową przyjeżdżania do "Jedynki" – zapewnia. – Nie wiedziałem o tej sytuacji.
Szef "Trójki" przyznaje, że Kaczyński postawił mu warunki (wywiad nie na żywo, ale nagrany wcześniej w siedzibie PiS). – Ja je przyjąłem – mówi. – Tak samo bym zrobił, gdyby podobne warunki postawił np. Donald Tusk – podkreśla Skowroński.
Inni liderzy partii muszą w studiu "Trójki" stawiać się osobiście.
Skowroński twierdzi, że czwartkowy wywiad to nie jest zapowiedź regularnych wywiadów prezesa PiS w "Trójce".
____________
Artykuł ukazał się w dzisiejszej (9.01.2009) papierowej Gazecie Wyborczej i jej internetowym wydaniu.
Jedzie Trójka do prezesa
Radiowa "Jedynka" już nie chce jeździć do Jarosława Kaczyńskiego nagrywać wywiadów. Zaprosiła prezesa do rozmowy na żywo. A tego prezes nie lubi
Krzysztof Skowroński–ostatni dyrektor w publicznym radiu z PiS-owskiego nadania – zgodził się przyjechać do Jarosława Kaczyńskiego, by nagrać z nim wywiad.
Rozmowę nadała "Trójka" wczoraj o godz. 8.15. Wcześniej prezes PiS regularnie co tydzień wypowiadał się o godz 7.15 w Programie 1 Polskiego Radia, który cieszy się dwukrotnie wyższą słuchalnością (12,6 proc.) niż "Trójka" (6,5 proc.).
Dlaczego więc teraz "Trójka"? Bo dyrektor "Jedynki" Wincenty Pipka odmówił dalszych wywiadów wyjazdowych.
Kaczyński woli Skowrońskiego
Pipka pełni obowiązki szefa radiowej "Jedynki" od końca listopada. Zastąpił Jacka Sobalę (kojarzonego z PiS), którego odwołanie było konsekwencją zawieszenia przez radę nadzorczą dwóch PiS-owskich prezesów Polskiego Radia – Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego.
Jedynym szefem anteny w publicznym radiu powołanym przez ekipę Czabańskiego pozostaje dziś Krzysztof Skowroński, dyrektor "Trójki".
Prezes Kaczyński może go uważać za rozmówcę "bezpiecznego", który nie zada niewygodnych pytań.
Jarosław Kaczyński lubi sam dobierać sobie dziennikarzy. W "Sygnałach dnia" rozmowy z nim mogli przeprowadzać tylko Jacek Karnowski i Marek Mądrzejewski. Gdy kiedyś przyjechał Grzegorz Ślubowski (też robi wywiady dla "Sygnałów"), prezes PiS poinformował władze radia, że go sobie nie życzy. I u Kaczyńskiego musiał się stawić Mądrzejewski.
Wczorajszą rozmowę ze Skowrońskim prezes wykorzystał do kolejnego ataku na media – że są bezkrytyczne w ocenie Platformy i rządu Tuska, i nad wyraz krytyczne wobec jego partii. Stąd – mówił – tak dobre notowania PO (48 proc. wedle PBS DGA dla "Gazety"), i złe PiS (28 proc.).
– Świadomość społeczną kształtują nie bezpośrednio politycy, tylko media – mówił prezes PiS. – Gdyby sytuacja w mediach była bardziej zrównoważona, to notowania byłyby dużo bliższe równowagi.
Skowroński wysłuchał tego w milczeniu. Zapytaliśmy go dlaczego. – To jest moja sprawa. Na antenie nie komentuję tego, co mówią goście – odpowiedział. – Poglądy prezesa PiS na media są znane. Nie powiedział nic nowego. To nie była rozmowa o mediach.
"Sygnały dnia" chcą prezesa na żywo, a on nie chce
Jak się dowiedzieliśmy w "Sygnałach dnia", nowi wydawcy tego programu niedawno poprosili prezesa PiS, by jak inni politycy przychodził do radia i wywiad prowadzono by na żywo.
Wcześniej bowiem – po przejęciu na początku 2006 r. Polskiego Radia przez PiS – ustanowiono tradycję, że do Kaczyńskiego, jako jedynego gościa "Sygnałów", radio przyjeżdżało wieczorem, dzień przed emisją. Montażyści musieli przychodzić w nocy, by materiał zmontować na rano. Tak było, gdy Kaczyński był premierem. Ale radio przyjeżdżało do niego również wtedy, gdy premierem być przestał.
Rzecznik radia Tadeusz Fredro-Boniecki tłumaczył: – Kaczyński nie jest przez nas traktowany nadzwyczajnie. Odbiorca publicznego radia powinien mieć zagwarantowany dostęp do czołowych polityków. Starając się ten dostęp zapewnić, dostosowujemy się do polityków.
Skowroński tłumaczy "Gazecie", że o wywiad z Kaczyńskim "starał się chyba rok".
– Wczorajsza rozmowa nie miała żadnego związku z jego odmową przyjeżdżania do "Jedynki" – zapewnia. – Nie wiedziałem o tej sytuacji.
Szef "Trójki" przyznaje, że Kaczyński postawił mu warunki (wywiad nie na żywo, ale nagrany wcześniej w siedzibie PiS). – Ja je przyjąłem – mówi. – Tak samo bym zrobił, gdyby podobne warunki postawił np. Donald Tusk – podkreśla Skowroński.
Inni liderzy partii muszą w studiu "Trójki" stawiać się osobiście.
Skowroński twierdzi, że czwartkowy wywiad to nie jest zapowiedź regularnych wywiadów prezesa PiS w "Trójce".
____________
Artykuł ukazał się w dzisiejszej (9.01.2009) papierowej Gazecie Wyborczej i jej internetowym wydaniu.
2009-01-09
powrót ::