500582

Subskrypcj@

Chcesz otrzymywać powia- domienia o nowościach?

na forum

Stefan:

Niech lepiej Budzikowi oddadzą zrabowaną godzinę!!!!! Ludzie piszcie maile do derechtora!!!!

Bluesmanniak:

I dlaczego Budzik nie budzi w soboty i niedziele? Ma budzić!

Stefan:

Dobrze A ta wiadomośc nie może być zapisana A Litwa jest ponownie ojczyzną mą

Gazeta Wyborcza czuje się usatysfakcjonowana

Nie mogliśmy przejść nad tym materiałem do porządku dziennego, mimo iż już raz, po wymienieniu nazwy Gazety Wyborczej zostaliśmy zrugani za “wycieczki polityczne”. Otóż Gazeta Wyborcza piórem Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej wyraża satysfakcję z wyrzucenia Krzysztofa Skowrońskiego. Skoro panią Dąbrowską spotkało wyrzucenie w ramach czyszczenia radia ze “złogów gierkowsko–gomułkowskich” (co było działalnością haniebną), to dobrze, że teraz relegacja dotknęła dyrektora PR3. Powód nie jest już ważny.
Pani Małgorzata Kolińska-Dąbrowska raczy nam również przypominać okoliczności, w jakich Krzysztof Skowroński do radia przyszedł, czyli nocną zmianę w mediach dokonaną przez PiS i przystawki. Przypomnimy więc inną sytuację – maj 1982 roku, szalejący stan wojenny. W Polskim Radiu właśnie zakończono weryfikację pracowników, czyli zwolnienia niewygodnych. Do Radia przychodzi Małgorzata Kolińska. Cóż, wywalali, to będą przyjmować. Czytamy więc:
Obrońcom Skowrońskiego do sztambucha
Czystka w Polskim Radiu krzyczą różne gazety. I do tego wywiady z jej ofiarami: Krzysztofem Skowrońskim i Wojciechem Reszczyńskim.
Zdaniem kolegów, którzy podpisują listy protestacyjne, teraz Skowroński, były dyrektor "Trójki", i Reszczyński, do niedawna szef Informacyjnej Agencji Radiowej, stali się ofiarami prześladowań politycznych. Szkoda, że pamięć obrońców nie sięga dwa lata wstecz.

Od kwietnia 2007 roku - a było to apogeum rządów PiS i jego przystawek w mediach publicznych - pod pretekstem restrukturyzacji wyrzucono z Polskiego Radia co najmniej 300 osób. Zniknęło z anteny wielu dziennikarzy Jedynki, zaczynając od Marii Szabłowskiej, kończąc na prawie całej redakcji "Sygnałów dnia".

Oficjalnie nazywało się to - zwolnienia grupowe z powodu problemów finansowych firmy. Zwolnienia grupowe - zgoda, przecież wyrzucano hurtem. Jednak argumenty, że radiu wtedy potrzebne były oszczędności, okazały się funta kłaków nie warte. W tym samym czasie do pracy przyjęto prawie 200 pracowników. Płacąc im wielokrotnie wyższe wynagrodzenia.

Dziś Krzysztof Skowroński mówi, że czuje się jak trębacz na Wieży Mariackiej, któremu przerwano granie hejnału. Dwa lata temu mnie też przerwano... może nie hejnał, lecz karierę zawodową.

Jednak zazdroszczę Skowrońskiemu. Odchodzi broniony i wychwalany. Zarząd radia dyskretnie milczy na temat powodów zwolnienia. Ale kiedy nas wyrzucano, prezesi radia mówili, że pozbywają się złogów gierkowsko-gomułkowskich, starych kobiet, że walczą z ubekistanem... Zmuszali pracowników do autolustracji. A gdy jej wynik nie spełnił nadziei zarządu, że w ten sposób pozbędzie się niepokornych dziennikarzy, wymyślono restrukturyzację. A jakie były kryteria wpisywania na listę zwalnianych? Rozpoczęcie pracy w radiu przed 1989 rokiem, niezgoda na upolitycznienie programu, krytyka poczynań zarządu. Tym, co zostali, też nie było łatwo. Mobbing, łamanie praw pracowniczych, wypychanie ludzi na wcześniejszą emeryturę.

Czyżby tego wszystkiego ci, co listy piszą, i ci, o których piszą, nie wiedzieli?

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska,
GW


____________
2009-03-05

Design downloaded from Zeroweb.org: Free website templates, layouts, and tools.