693244
Małomówne McRadia, Newsweek nr 4, wrzesień 2001
W radiu nie ma już miejsca i czasu na rozmowę. Muzyka wszędzie jest taka sama. Słuchacze chcą tylko zabijacza ciszy. I dostają go.
Przestajemy słuchać radia. Tak zwana słuchalność leci na łeb na szyję, budząc popłoch wśród właścicieli i szefów programowych. I żeby odzyskać słuchacza, rozpoczynają się ratunkowe remonty programowe rozgłośni. Obserwujemy, jak radia, krok po kroku, jedno po drugim stają się coraz bardziej podobne do zaprogramowanego odtwarzacza płyt z muzyką środka.
Były szef radiowej Trójki, Michał Olszański, który od niespełna roku dokonywał zmian w ofercie programowej stacji, musiał zrobić kolejny krok - zacząć zwalniać ludzi. Wolał jednak odejść: 8 sierpnia zrezygnował ze stanowiska. - Nie jestem typem menedżera, który potrafi zarządzać ludźmi. Zarządzać należy tu rozumieć jako zwalniać. Chcę wrócić do pracy dziennikarza - twierdzi.
- Takie stanowiska nie są dla ludzi lękliwych - podkreśla Witold Laskowski, od wtorku nowy szef Trójki. Wcześniej był korespondentem telewizji w Moskwie, ostatnio prezenterem Panoramy. Jak mówi, chce robić radio nowoczesne, które nie tkwi w przeszłości. Jeszcze nie wiemy, co to oznacza.
Od ponad roku Trójka się zmienia. Aby zarabiać na siebie, musi być częściej słuchana. Czy dlatego ma się upodobnić do innych stacji? Podobna muzyka, mniej gadania, czyli reportażu, publicystyki, audycji kulturalnych to tendencja, która od 2-3 lat rządzi programami radiowymi w Polsce. W Trójce ofiarą tej polityki padły m.in. zlikwidowane programy: Muzyczna poczta UKF, W tonacji Trójki, Pod dachami Paryża, Gitarą i piórem, Książki tygodnia; skracane: Puls Trójki, Trzy kwadranse jazzu, Powtórka z rozrywki; inne programy usunięto z ich tradycyjnych pasm.
Dzisiaj, żeby wiedzieć jakiej stacji radiowej się słucha, trzeba zaczekać do dżingla z autopromocją. Większość korzysta z tej samej bazy dwóch tysięcy przebojów. Różnice wynoszą 10, góra 20 proc. Słuchacze na pytanie o ulubioną muzykę opowiadają się za tzw. goldies, czyli złotymi przebojami ostatnich 20 lat - tak wynika z badań prowadzonych przez większość rozgłośni. Przykładem są dwie, niemal bliźniacze radiostacje Wawa i Kolor, niegdyś grające zupełnie różną muzykę, teraz niemal identyczne.
Trzeba pamiętać, że radia, zmieniając się, przypatrują się uważnie gigantom słuchalności: RMF-owi i Zetce. To oni, jako liderzy rynku, wytyczają szlak sukcesu.
Urawniłowka w eterze rozpoczęła się od warszawskiego radia Pogoda, należącego w połowie do Agory SA, wydawcy Gazety Wyborczej. W 1997 roku Złote przeboje z ostatnich 40 lat spodobały się wymarzonej przez reklamodawców grupie ludzi: między 20. a 40. rokiem życia, lepiej wykształconych i zarabiających powyżej średniej krajowej. Zaraz po Pogodzie w podobny sposób określiły swoją - przede wszystkim muzyczną - tożsamość kolejne radiostacje. Ten proces, który niemal na równi dotyka nadawców komercyjnych i publiczne stacje, budzi sprzeciw tradycyjnych słuchaczy i autorów radiowych.
- Jestem zwierzęciem radiowym - mówi Joanna Grochowska, 49-letnia bibliotekarka w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. W domu ma pięć odbiorników, po jednym w każdym pokoju, kuchni, a nawet łazience. Gdy radiostacje na początku tego roku zmieniły częstotliwości z długich fal na krótkie, wzięła pożyczkę na zakup szóstego odbiornika.
- Radio włączam za piętnaście siódma, zaraz po obudzeniu. Robię sobie przerwę na przejazd autobusem do pracy, a potem słucham już bez ograniczeń. Jest jedno ale... radio musi być mądre, jak kiedyś Trójka.
Grochowskiej tak bardzo nie podobały się zmiany w ramówce jej ulubionej stacji, wprowadzone w zeszłym roku po odejściu Piotra Kaczkowskiego ze stanowiska szefa Trójki , że zaczęła słać listy protestacyjne gdzie tylko się dało - do redakcji gazet, Kancelarii Sejmu, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Program III ulega niepokojącym przeobrażeniom, dramatycznie obniżając swoje loty, słuchacz tkwi w horrendalnym nieporozumieniu, nie wiedząc, którego radia naprawdę słucha - Trójki, Radia Zet, RMF FM, Jedynki?, zakręconą młodzieżową nowomową przekonuje się wiernego słuchacza prawdziwej Trójki, że istota naszych czasów polega na rozwoju hamburgerowej subkultury - argumentowała w liście do przewodniczącego KRRiT Juliusza Brauna. Wolała, kiedy proporcje muzyki do słowa wynosiły pół na pół, a nie jak teraz 70-80 do 30-20 procent.
Szybko okazało się, że Grochowska nie jest sama. Jak się Pani uda, wybuduję Pani pomnik - obiecał e-mailowo Zbigniew Preisner. Na internetowej stronie Łapy precz od Trójki pod protestem podpisało się ponad 600 osób. Jako głównych wrogów obrano Eugeniusza Smolara, wicedyrektora zarządu Polskiego Radia, i Michała Olszańskiego, ówczesnego szefa Trójki. - Protesty słuchaczy odniosły skutek, gdy chciano zamknąć Program II. Może i nam się uda - mówi Grochowska. Internauci nie kryli radości, gdy Olszański złożył dymisję. Jego rezygnacja, wbrew nadziejom protestujących, zmian nie zatrzyma, może je wręcz przyspieszyć. - Nadałem kierunek. Na moje miejsce powinien przyjść teraz ktoś o mocniejszym charakterze, kto zamysł programowy będzie umiał połączyć z decyzjami o radykalnych zmianach personalnych - mówił niedawno Olszański. Czy takim człowiekiem okaże się Witold Laskowski?
Program III traci słuchaczy na korzyść stacji komercyjnych. Odchodzą głównie młodzi. Dziś słuchalność Trójki wynosi około 6 proc., ponad trzy razy mniej niż RMF czy Zetki, które przekraczają 21 proc.
- Ludzie nie słuchają już radia. Traktują je jako zabijacza ciszy. Chcą je jedynie słyszeć - mówi Alina Dragan, analityk rynku radiowego. - Dlatego w paśmie dziennym powinno być więcej atrakcyjnej muzyki - podkreśla Smolar. Słowo - czyli teatr, reportaż, audycje autorskie - ma szansę przede wszystkim wieczorem, kiedy słuchacze stają się na ogół telewidzami.
Nie tylko Program III staje się coraz bardziej małomówny. Nawet jedyne w Polsce gadające radio - TOK FM - zaczęło w tym roku nadawać muzykę, na razie tylko w nocy. Kłopoty finansowe odbiły się także na dziennej ramówce. - Myśleliśmy, że podobnie jak w Stanach Zjednoczonych radio gadane przyjmie się w Polsce bardzo szybko. Tak się nie stało - mówi Andrzej Szozda, dyrektor programowy TOK FM.
Słuchalność TOK FM jest niższa niż elitarnego Programu II, który nadaje głównie muzykę poważną. W styczniu tego roku TOK FM miał 0,9 proc., w czerwcu - tylko 0,7 proc. słuchalności. Nie wiadomo, jakie będą losy Radiostacji, jednej z nielicznych z oryginalną ofertą muzyczną. Ostatnio pożegnał się z nią Paweł Sito, jej twórca i dyrektor programowy. - W tej chwili mamy w Polsce 200 rozgłośni, ale tak naprawdę 200 nadajników tego samego radia - mówi. - Radiostacja to wyjątek.
Można chyba pokusić się o prognozę: ten trend ujednolicania radiostacji będzie trwał przez jakieś 2-3 lata. Potem stacje podzielą się muzyką i zróżnicują. Tak było np. we Francji. Ale zanim to się stanie, zapomnimy już, że radio było miejscem na intymną rozmowę. Znikną zwroty: W Trójce powiedzieli...., Zetka w reportażu.... Zostanie jedno, powtarzalne, identyczne, brzęczące w tle - radio.
Przestajemy słuchać radia. Tak zwana słuchalność leci na łeb na szyję, budząc popłoch wśród właścicieli i szefów programowych. I żeby odzyskać słuchacza, rozpoczynają się ratunkowe remonty programowe rozgłośni. Obserwujemy, jak radia, krok po kroku, jedno po drugim stają się coraz bardziej podobne do zaprogramowanego odtwarzacza płyt z muzyką środka.
Były szef radiowej Trójki, Michał Olszański, który od niespełna roku dokonywał zmian w ofercie programowej stacji, musiał zrobić kolejny krok - zacząć zwalniać ludzi. Wolał jednak odejść: 8 sierpnia zrezygnował ze stanowiska. - Nie jestem typem menedżera, który potrafi zarządzać ludźmi. Zarządzać należy tu rozumieć jako zwalniać. Chcę wrócić do pracy dziennikarza - twierdzi.
- Takie stanowiska nie są dla ludzi lękliwych - podkreśla Witold Laskowski, od wtorku nowy szef Trójki. Wcześniej był korespondentem telewizji w Moskwie, ostatnio prezenterem Panoramy. Jak mówi, chce robić radio nowoczesne, które nie tkwi w przeszłości. Jeszcze nie wiemy, co to oznacza.
Od ponad roku Trójka się zmienia. Aby zarabiać na siebie, musi być częściej słuchana. Czy dlatego ma się upodobnić do innych stacji? Podobna muzyka, mniej gadania, czyli reportażu, publicystyki, audycji kulturalnych to tendencja, która od 2-3 lat rządzi programami radiowymi w Polsce. W Trójce ofiarą tej polityki padły m.in. zlikwidowane programy: Muzyczna poczta UKF, W tonacji Trójki, Pod dachami Paryża, Gitarą i piórem, Książki tygodnia; skracane: Puls Trójki, Trzy kwadranse jazzu, Powtórka z rozrywki; inne programy usunięto z ich tradycyjnych pasm.
Dzisiaj, żeby wiedzieć jakiej stacji radiowej się słucha, trzeba zaczekać do dżingla z autopromocją. Większość korzysta z tej samej bazy dwóch tysięcy przebojów. Różnice wynoszą 10, góra 20 proc. Słuchacze na pytanie o ulubioną muzykę opowiadają się za tzw. goldies, czyli złotymi przebojami ostatnich 20 lat - tak wynika z badań prowadzonych przez większość rozgłośni. Przykładem są dwie, niemal bliźniacze radiostacje Wawa i Kolor, niegdyś grające zupełnie różną muzykę, teraz niemal identyczne.
Trzeba pamiętać, że radia, zmieniając się, przypatrują się uważnie gigantom słuchalności: RMF-owi i Zetce. To oni, jako liderzy rynku, wytyczają szlak sukcesu.
Urawniłowka w eterze rozpoczęła się od warszawskiego radia Pogoda, należącego w połowie do Agory SA, wydawcy Gazety Wyborczej. W 1997 roku Złote przeboje z ostatnich 40 lat spodobały się wymarzonej przez reklamodawców grupie ludzi: między 20. a 40. rokiem życia, lepiej wykształconych i zarabiających powyżej średniej krajowej. Zaraz po Pogodzie w podobny sposób określiły swoją - przede wszystkim muzyczną - tożsamość kolejne radiostacje. Ten proces, który niemal na równi dotyka nadawców komercyjnych i publiczne stacje, budzi sprzeciw tradycyjnych słuchaczy i autorów radiowych.
- Jestem zwierzęciem radiowym - mówi Joanna Grochowska, 49-letnia bibliotekarka w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. W domu ma pięć odbiorników, po jednym w każdym pokoju, kuchni, a nawet łazience. Gdy radiostacje na początku tego roku zmieniły częstotliwości z długich fal na krótkie, wzięła pożyczkę na zakup szóstego odbiornika.
- Radio włączam za piętnaście siódma, zaraz po obudzeniu. Robię sobie przerwę na przejazd autobusem do pracy, a potem słucham już bez ograniczeń. Jest jedno ale... radio musi być mądre, jak kiedyś Trójka.
Grochowskiej tak bardzo nie podobały się zmiany w ramówce jej ulubionej stacji, wprowadzone w zeszłym roku po odejściu Piotra Kaczkowskiego ze stanowiska szefa Trójki , że zaczęła słać listy protestacyjne gdzie tylko się dało - do redakcji gazet, Kancelarii Sejmu, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Program III ulega niepokojącym przeobrażeniom, dramatycznie obniżając swoje loty, słuchacz tkwi w horrendalnym nieporozumieniu, nie wiedząc, którego radia naprawdę słucha - Trójki, Radia Zet, RMF FM, Jedynki?, zakręconą młodzieżową nowomową przekonuje się wiernego słuchacza prawdziwej Trójki, że istota naszych czasów polega na rozwoju hamburgerowej subkultury - argumentowała w liście do przewodniczącego KRRiT Juliusza Brauna. Wolała, kiedy proporcje muzyki do słowa wynosiły pół na pół, a nie jak teraz 70-80 do 30-20 procent.
Szybko okazało się, że Grochowska nie jest sama. Jak się Pani uda, wybuduję Pani pomnik - obiecał e-mailowo Zbigniew Preisner. Na internetowej stronie Łapy precz od Trójki pod protestem podpisało się ponad 600 osób. Jako głównych wrogów obrano Eugeniusza Smolara, wicedyrektora zarządu Polskiego Radia, i Michała Olszańskiego, ówczesnego szefa Trójki. - Protesty słuchaczy odniosły skutek, gdy chciano zamknąć Program II. Może i nam się uda - mówi Grochowska. Internauci nie kryli radości, gdy Olszański złożył dymisję. Jego rezygnacja, wbrew nadziejom protestujących, zmian nie zatrzyma, może je wręcz przyspieszyć. - Nadałem kierunek. Na moje miejsce powinien przyjść teraz ktoś o mocniejszym charakterze, kto zamysł programowy będzie umiał połączyć z decyzjami o radykalnych zmianach personalnych - mówił niedawno Olszański. Czy takim człowiekiem okaże się Witold Laskowski?
Program III traci słuchaczy na korzyść stacji komercyjnych. Odchodzą głównie młodzi. Dziś słuchalność Trójki wynosi około 6 proc., ponad trzy razy mniej niż RMF czy Zetki, które przekraczają 21 proc.
- Ludzie nie słuchają już radia. Traktują je jako zabijacza ciszy. Chcą je jedynie słyszeć - mówi Alina Dragan, analityk rynku radiowego. - Dlatego w paśmie dziennym powinno być więcej atrakcyjnej muzyki - podkreśla Smolar. Słowo - czyli teatr, reportaż, audycje autorskie - ma szansę przede wszystkim wieczorem, kiedy słuchacze stają się na ogół telewidzami.
Nie tylko Program III staje się coraz bardziej małomówny. Nawet jedyne w Polsce gadające radio - TOK FM - zaczęło w tym roku nadawać muzykę, na razie tylko w nocy. Kłopoty finansowe odbiły się także na dziennej ramówce. - Myśleliśmy, że podobnie jak w Stanach Zjednoczonych radio gadane przyjmie się w Polsce bardzo szybko. Tak się nie stało - mówi Andrzej Szozda, dyrektor programowy TOK FM.
Słuchalność TOK FM jest niższa niż elitarnego Programu II, który nadaje głównie muzykę poważną. W styczniu tego roku TOK FM miał 0,9 proc., w czerwcu - tylko 0,7 proc. słuchalności. Nie wiadomo, jakie będą losy Radiostacji, jednej z nielicznych z oryginalną ofertą muzyczną. Ostatnio pożegnał się z nią Paweł Sito, jej twórca i dyrektor programowy. - W tej chwili mamy w Polsce 200 rozgłośni, ale tak naprawdę 200 nadajników tego samego radia - mówi. - Radiostacja to wyjątek.
Można chyba pokusić się o prognozę: ten trend ujednolicania radiostacji będzie trwał przez jakieś 2-3 lata. Potem stacje podzielą się muzyką i zróżnicują. Tak było np. we Francji. Ale zanim to się stanie, zapomnimy już, że radio było miejscem na intymną rozmowę. Znikną zwroty: W Trójce powiedzieli...., Zetka w reportażu.... Zostanie jedno, powtarzalne, identyczne, brzęczące w tle - radio.
powrót ::